Zmiana sposobu prezentacji
Łapczywie połykam gorzkie słowa,
kiedy plujesz nienawiścią.
Trącasz mnie wzrokiem,
odpychasz szeptem...
Splamiony żółcią Twój honor.
Nawrzeszczałeś na mnie ciszą,
zdeptałeś niemym wyrzutem,
utopiłeś w pustce swych źrenic.
Nie pamiętasz?!
Tak zbesztana Twą ignorancją
odeszłam...
Spadam...
Zanurzam się w otchłani beznadziei.
Głośny huk spadających łez,
otrzeźwia umysł.
Zawieszona między niebem, a ziemią.
Unoszę się,
lekko...
Otoczona beznadzieją.
W innym wymiarze.
Świat, w którym nikt nie chce być.
Rozdarta,
wypatroszona z resztek współczucia.
Zimna i nietrwała,
zaklęta we własnym świecie.
Zamknięte drzwi,
nikt nie ma klucza.
Zaplątana w pajęczynie...
pajęczynie własnej niemocy.
Miotam się jak mucha...
Pająk, przyjdzie jak kostucha.
Pająk, wyssie ze mnie życie.
