Zmiana sposobu prezentacji
Nadeszła jesień
I znów zostałam sama
Wciąż pytam czy kochałeś
Milczysz
Pozwoliłeś mi odejść
Nie mów już nic
tak będzie lepiej
Powiedz czy tęsknisz
Znów kłamiesz
Wybacz
spjórz w me oczy
zatoń w bezkresnym oceanie snów
zatop w nim swoje smutki
zapomnij o przeszłości
i żyj chwilą
a spełnisz swoje marzenia
cichy śpiew
i tylko jego palce, wciąż delikatne
błądzą po pustych dźwiękach -
czarno-białych klawiszach
zamyka smutne oczy dziecka
porywa go wir beznadziejnych myśli
nie wie co sie dzieje
i wtedy koniec
pauza
wszystko minęło
znów ma wesołe oczy
zatłoczone miasto
w nim szarzy ludzie
nie zawsze wierni
bo
nikt nie tłumaczył
gdzie, po co, jak
i dlaczego.
czyste powietrze
na ustach uśmiech
zakochanej pary
szczęśliwi razem
ufają bez końca
pełni wiary
dotykają nieba
opuszkami palców.
