Zmiana sposobu prezentacji
Cała powieść w księgarniach!
http://www.szaron.pl/product_info.php?products_id=6092&osCsid=8c7f8bc48b1254403f1f14db29c498d8
Rozdział pierwszy
1.
Boczna droga wiodąca do miasta wiła się w
lesie wieloma zakrętami. Patrol ustawił się daleko od rogatek, aby
mieć przewagę zaskoczenia, tuż za zakrętem.
Sierżant wspierając się o burtę
transportera, co chwilę zerkał na stojącą w pobliżu postać w
czarnej, długiej szacie. Za każdym razem, kiedy tacy, jak tenże
ktoś wyjeżdżali z patrolami w teren, pojawiały się kłopoty. Nie
inaczej musiało być i dziś. Nie widział innej możliwości, jak
tylko kłopoty...
Zanim do uszu sierżanta dotarł warkot
silnika, zwalista postać Zwierzchnika naprężyła się i sierżant zobaczył jego nabrzmiałą twarz.
– To kurier! – wrzasnął. – Za nim!
Aleks wyjechał zza zakrętu i natychmiast zahamował.
Błyskawicznie wrzucił wsteczny i wcisnął pedał gazu do oporu.
Koła zabuksowały i z głośnym jękiem auto ruszyło do tyłu.
– Niech to szlag! Niech to jasny szlag! – poziom adrenaliny Aleksa natychmiast podskoczył.
– Niech to szlag! – warknął sierżant i skoczył do włazu transportera. Po nim zrobili to pozostali żołnierze patrolu.
– Skąd ci Dozorujący wiedzą o wydarzeniach, zanim (...)
--- full text ---
Pomyślałem, że trafił
we mnie piorun. Błysk światła był tak intensywny, że natychmiast
przestałem widzieć i utraciłem wszelkie inne cielesne
doznania. Moje zmysły uciekły gdzieś w popłochu i znalazłem się
w totalnym bezładzie.
Ogarnął mnie strach,
bo niemal natychmiast pojawiła się myśl o śmierci. Ciemność,
brak czucia i przerażenie. Tak pewnie wygląda śmierć. Byłem w
jakiejś nicości, pozbawiony jakiegokolwiek oparcia, punku
odniesienia i doznań, które towarzyszyły mi przez całe życie.
Chciałem coś powiedzieć, ale żadne słowo nie mogło opuścić
moich ust. Nie wiedziałem, czy w ogóle je mam. Byłem bez ust, bez
rąk i nóg, choć jednocześnie pojawiło się jakieś dalekie
wrażenie, że są na swoim miejscu, że one mnie nie zostawiły
jak zmysły.
Bałem się coraz
bardziej. Nie mogłem stąd uciec, nie mogłem powiedzieć, że już
dość, że już się w to nie bawię. Nic nie było zależne ode
mnie. Jeszcze do niedawna to ja decydowałem o większości
spraw, które mnie dotyczyły, ale to się skończyło tak
niespodziewanie, jakby uderzył piorun z jasnego nieba. Żadnej
zapowiedzi, żadnego uprzedzenia, a byłem przecież zbyt młody,
żeby umierać!
- Boisz się... -
usłyszałem tak nagle i tak blisko, że gdybym mógł, na pewno bym
--- full text ---
