23 may 2012
Samosąd
Twoje szkła wielookie muchy
Siedzące wciąż na tych starożytnych zwłokach pierwszych bogów prądu zmiennego
Tak jak my wszyscy.
Ale nie ty.
Gdzie się zagubili smakosze paznokci współbraci
W poczynaniach
Gdzie te kolaże niebiańskie przemykające nam niby
przemykające…
trzy kropki możnaby ci tylko wyryć na grobie.
Moje łzy jak kamyki rzucane z mostu w wysypisko wody
I to powinieneś wiedzieć epitafium Rockwell
Gdzie cię wysłali teraz? Na jakąż samobójczą misję? Na czyim języku teraz jesteś? I w czyich posługach?
W co jesteś ubrany i o co żebrzesz? Czy żebrzesz?
Siwe włosy najbardziej utkwiły mi w pamięci
Gdybyś bardziej zmiękł…
Jak dziecięce oddechy i twoje stopy wołające o posługę. Ty chcesz je obmyć?
Zgniotłeś nimi dziś oprawki i szkła?
Euphrat mierzi korzeniami w twojej pięcie
Ale to nic. To nic. Zagoi się do kolejnego odczytu.
3 april 2026
wiesiek
2 april 2026
wiesiek
1 april 2026
wiesiek
30 march 2026
absynt
29 march 2026
absynt
29 march 2026
absynt
28 march 2026
absynt
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka