Im więcej sukni tym mniej palców
Im więcej palców tym mniej sukni
J.Brodski
Dotąd byłem przekonany, że kiedyś jednak zdołam
ułożyć ją do końca. Mówię do końca, chociaż chodzi
tylko o stan pośredni; uchwycenie w tańcu chwili,
kiedy stopy oderwane od gruntu tracą
na wadze i ciężko się rozstać z przestrzenią,
dzielącą nas od ziemi. Pozornie miała osłaniać,
lecz przecież tylko zmienia postać, nie mogąc
zdecydować - komedia czy tragedia? i tak dramat
trwa bez końca, wprowadzając w ruch wahadło,
a my uwięzieni przez tarczę zegara, kręcimy się
w kółko, rzucając na nią jedynie cień podejrzenia
– jedyny, któremu wzrok jest w stanie sprostać.
na proskenionie toczymy ostatni akt gry pozorów; jeszcze nam niewidoczne urwisko jak świtezianka maliny - prosto ze stulonej dłoni..
report