Zmiana sposobu prezentacji
jest we mnie ból taki prosty bo nienazwany
co nieodkryte dotąd ścieżki codziennością znaczy
jest we mnie głód którym karmię się co dzień do syta
i tęsknota do Prawdy która chce być odkryta
cisza stuka do okna każdego wieczoru
a słabość każe milczeć w konfrontacji z tajemnicą
VII Ogólnopolskiego i Polonijnego Turnieju Poetyckiego
o ”Srebrne Pióro” Prezydenta Miasta Mielca
oraz Laury Kwartalnika „Nadwisłocze” i „Wieści Regionalnych”
LAUR WIEŚCI REGIONALNYCH
aleją bezimiennych oddechów
wędrują wspomnienia z wyszytą
gwiazdą na ramieniu szturmują
pociągi setkami wskrzeszeń
uderzają okruchem chleba
o wieżowce kocich łbów
klepsydra niemych przechodniów
przesypuje się w głąb domów
lawendowym zmierzchem
tylko ból nie zasypia,bo lubelska
starówka oswaja kamienie
PROLOG
- Przeszukać wioskę!!! Sprawdzić wszystkie domy!!! – Krzyczał komendant
stanowczym i pełnym nienawiści głosem, cały czas nerwowo gestykulując.
Zgodnie z rozkazem generała wszyscy żołnierze - o ile można ich było tak
nazwać, bo najstarszy z nich nie miał nawet18 lat – plądrowali wioskę okradając
mieszkańców z ostatnich zapasów jedzenia. Bezwzględni oprawcy w skórach dzieci
dopuszczali się najgorszych zbrodni, zabijając i gwałcąc nawet małe
dziewczynki, które potem zabrali do swojego obozu w buszu.
- Kto to jest żołnierzu!? – Zapytał generał jednego ze swoich podwładnych,
który przyprowadził niewiele młodszego od siebie chłopca, chowającego się
gdzieś w jednym z domów.
- Mój syn. – Odpowiedział nie pytany o zdanie zrozpaczony ojciec klęczący
w kałuży błota u stóp komendanta .
- Ukrywasz go żeby nie walczył!? - Krzyknął podchodząc do niego twardym i ciężkim
krokiem jak na wyższego stopniem przystało.
- Ale przecież on nie jest wojownikiem – odparł - on ma dopiero dziewięć lat.
- Łżesz! – Komendant patrzył na niego nieruchomo, tylko jego oczy rzucały
nieprzeniknione gromy, które doskonale znane były jego żołnierzom.
- Zdrajca! – słychać było głos tłumu rebeliantów, którzy szarpali się z
mieszkańcami (...)
--- full text ---
to nic, że nie potrafisz jeździć
rowerem, zresztą i tak oddałaś go
komuś, kto wiecznie się spieszy,
niepewny drogi do domu
zawsze wolałas chodzić piechotą,
bo wtedy łatwiej schować się
światu- mówiłaś
ja też swój rower oddałem,
juz nawet sam nie wiem komu,
rezygnując dla ciebie
z radości posiadania
więc może teraz zrezygnujmy oboje
ze strachu, przed sobą
i jedźmy szukac miłości do siebie-
autostopem
kiedy mówię wiara
Ty mówisz trudności
kiedy mówię miłość
odpowiadasz cierpienie
kiedy wspominam nadzieję
twierdzisz tajemnica
kiedy milczę podajesz mi
kubek herbaty a Bóg
przychodzi w Twoim uśmiechu
i patrzy prosto w oczy
tym herbacianym gestem
o nic więcej nie pytam
tylko ciszą dosładzam
gorzką herbatę
