Zygmunt Ryznar
ALL WORKS Poetry (11) Prose (2) Photography (31) Postcards (1)
About me

Zmiana sposobu prezentacji

10 october 2011

prose

Zygmunt Ryznar
Zygmunt Ryznar

Cytadela-tłumaczenie i układ mój

 na podstawie zbioru obserwacji i refleksji "Cytadela" Saint-Exupery'ego Antoine'a(1900-1944)
Antoine de Saint-Exupéry - Citadelle (1948) (Translated into English as "The Wisdom of the Sands")
 
 Głównym elementem świecy jest nie wosk, pozostawiający zacieki, lecz światło.
Cywilizacja opiera się na tym, czego żąda od ludzi,
a nie na tym, czego im dostarcza.
Taka też jest istota rzeczy dla człowieka:
ważne jest  to co daje, a nie to co dostaje.
W tym samym czasie, w którym dajesz
również sam otrzymujesz.
Człowiek to ten co tworzy.
Zasadniczym instynktem jest instynkt trwania.
Życie ma sens jedynie wówczas, gdy je w coś przemieniamy powoli.
Bowiem długo musisz tworzyć swe więzy, aby tobą rządziły, ożywiały cię,
nadawały ci sens i stały się twym światłem.
............................................................
 Odkryłem, że człowiek podobny jest do cytadeli. Burzy mury, aby osiągnąć wolność, ale od tego momentu staje się bezbronną twierdzą, wydaną gwiazdom. I wtedy ogarnia go trwoga, że jest nikim. Niechże więc znajdzie prawdę w dymie płonących gałęzi albo w zapachu owiec, które ma ostrzyc.
Prawdę się wykopuje jak studnię. (...)
.............................................................
Cytadelo, ja ciebie stworzę w swoim sercu.
Cytadelo! Zbudowałem ciebie (...)

--- full text ---

10 october 2011

prose

Zygmunt Ryznar
Zygmunt Ryznar

Białe noce - fragmenty-moje tłumaczenie

..
Była cudowna noc, taka noc, drogi czytelniku, jaka może być tylko
wówczas, gdy jesteśmy młodzi. Niebo było takie gwiaździste, takie
pogodne, że spojrzawszy na nie, mimo woli trzeba było zapytać siebie: czy
naprawdę pod takim niebem mogą żyć różni zagniewani i niezadowoleni
ludzie? To również młodzieńcze pytanie, drogi czytelniku, bardzo
młodzieńcze, ale niech je Bóg jak najczęściej zsyła twojej duszy!... Mówiąc
o różnych niezadowolonych i zagniewanych, musiałem sobie przypomnieć i
o własnym przykładnym sprawowaniu się przez cały ten dzień. Od samego
rana zaczęła mi doskwierać jakaś dziwna melancholia. Wydało mi się
nagle, że mnie, samotnego, wszyscy opuszczają i że wszyscy odwracają
się ode mnie. Naturalnie, każdy ma prawo zapytać: któż to ci wszyscy? Bo
przecież już osiem lat mieszkam w Petersburgu i nie umiałem zawrzeć
prawie żadnej znajomości. Ale po co mi znajomości? I tak znam cały
Petersburg; oto dlaczego wydało mi się, że wszyscy mnie porzucają, gdy
cały Petersburg ruszył z miejsca i nagle wyjechał na letnisko. Samotność
zaczęła mnie przerażać i całe trzy dni włóczyłem się po mieście w
głębokim przygnębieniu, absolutnie nie rozumiejąc, co się ze mną dzieje.

...
Istnieją (...) dość dziwne zakątki. Wydaje się, jakby w te miejsca nie
zaglądało słońce, (...)

--- full text ---

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register