Zmiana sposobu prezentacji
Zamyślona cierpliwie podążam prostą drogą,
Pełną moich przeszłych i przyszłych błędów.
Marzę, że każdy dzień będzie lepszy od poprzedniego.
Czasami zamykam oczy i podążam naprzód, ślepo
Jedynie z wyciągniętymi przed siebie rękoma.
Czasami upadam, a mój upadek jest bolesny.
Podnoszę się jednak powoli i spokojnie.
Choć kolejne kilometry są cierpieniem przez rany,
Nie zważam na to, bo trzeba podążać naprzód ścieżką czasu.
Brudna po upadku potrafię się odświeżyć
Czystą krystaliczną wodą.
Czasami na mej drodze pada deszcz,
Czasami świeci słońce.
W obu przypadkach potrafię się z tego faktu cieszyć.
Jednak w obu przypadkach, jak trwa to zbyt długo obojętnieje
I przestaje zauważać...
Dlatego jestem mało spostrzegawcza.
Zauważam jedynie zmiany szybkie i gwałtowne.
Ponadto jestem wpatrzona wyłącznie przed siebie.
Nie umiem rozglądać się na boki,
By ujrzeć otaczające mnie piękno,
Jak i zarówno brzydotę.
Jednak cóż mam począć??
Moim zadaniem jest iść naprzód,
A jedynie od mojej własnej dobrej woli zależy,
Czy będę robić inne rzeczy
Oprócz tej podstawowej i obowiązkowej czynności,
Jaką jest istnienie...
Miał strzelić piorun w me serce
Sprawiając, że nagle przyspieszyłoby wielce.
Tak bardzo, że aż by mnie oślepiło.
Moje życie do góry nogami obróciło...
Abym nie mogła oddychać swobodnie,
Abym dusiła się okropnie
Będąc z dala od mego Pana...
Od tego, co jak szaman swoimi czarami omamił moje ciało.
Zatarł dawne chwile- Nic nie ocalało...
I w taką pustkę wyczarował piorun jasny czysty,
Który rozdarł wszystko. Mglisty całun, który pozostał
Zamieniłby w nową stałość...
Jednak piorun nie strzelił, choć czekałam cierpliwie, długo...
Szaman zamienił się w zwykłego mężczyznę...
Ah! sługo kobiet! Niewinny!
Ty chcesz, a ja jak lód!
Oszukał mnie los i ktoś kto opowiedział mi bajkę o magu...
Chwile mijają, wspomnienia zostają,
Rodzą się nowe uczucia...
Zapominasz o ludziach,
Którzy gasnął jak zdmuchnięte świeczki...
Więc ciężko powiedzieć: "Nie zapomnij mnie!"
Bo tylko prawdziwy przyjaciel zrozumie...
