Zmiana sposobu prezentacji
- Kobieta, którą kupiłem odeszła ode mnie – powiedział spokojnym, zrezygnowanym głosem Maestro, pociągając głębokiego bucha ze zwisającej ze ściany rurki.
Siedział na podłodze, lecz nie odczuwał niewygody. Było mu wszystko jedno. Zamknął oczy, pozwalając by płynęła przez niego narkotyczna fala, pozostawiająca po sobie rozluźnienie, lekkość i zobojętnienie. Poruszał głową w rytm nastrojowej muzyki, niosącej się po ogromnym salonie, o niesamowitej wręcz kubaturze.
- Co ty mówisz? – zapytała dziewczyna, a może już kobieta, o egzotycznej urodzie łączącej w cudowny sposób afrykańskie rysy ze słowiańską delikatnością. Uniosła ze zdumienia brwi i przykucnęła przed nim.
- Była taka, jak sobie wymarzyłem – ciągnął, nie zważając na towarzystwo. - Kształty Indiry Varmy, zmysłowość Salmy Hayek, siła i zdecydowanie Sigourney Weaver, inteligencja Jodie Foster. Słowem – ideał. Mój ideał – mówił rozmarzony.
Otworzył oczy, posłał dziewczynie delikatny uśmiech, po czym podał jej narko-rurkę. Wciągnęła białą mgiełkę głęboko do płuc, wstrzymując oddech. Jakaś parka patrzyła na nich z zaciekawieniem z antresoli. Grupa młodych kobiet leżała na wielkiej, narożnej sofie, komentując falujący kilka metrów wyżej sufit.
- Gdzie ją znalazłeś? – spytała cienkim głosem dziewczyna. Wypuściła dym, mrużąc (...)
--- full text ---
