Zmiana sposobu prezentacji
-Jest już moja. To pewniak . Dziś w łóżku powiedziała, że kupi mi mój własny biznes. Nie chce żebym całe życie był kelnerem na tym zadupiu. Może nawet zabierze mnie do Francji? - Przez dłuższą chwilę zaciągał się sziszą. W jego mętnym spojrzeniu odbijało się światło kawiarnianej lampy. Dziś zmęczenie wyjątkowo dawało mu się we znaki. Cały dzień spędził przecież z Angélique.
- Ty to masz nosa do interesu. Od razu udało Ci się złapać „grubą rybę” - uśmiechnął się ironicznie Amir. Nie był tak ładny jak jego przyjaciel i przez ostatni sezon nie szło mu najlepiej. Przyciągał jedynie naiwne studentki, na których nic nie można ugrać. - Ja znowu muszę się ukrywać. Łażą za mną trzy idiotki. Każda wzięła na poważnie moją „ofertę matrymonialną” i myśli, że jest tą jedyną. Dwie chcą nawet konwertować. Mam już dosyć, choć przyznam, że na początku świetnie się bawiłem.
- Jak Ty to robisz stary? Jakim cudem one nie wiedzą o sobie nawzajem? Przecież są na tym samym turnusie…
Amir posłał mu spojrzenie pełne triumfu.
– Kwestia wprawy bracie - zaśmiał się rubasznie. – Faktycznie ciężko jest czasami to wszystko ogarnąć. Trzeba to robić tak, żeby każda myślała, że jest moją księżniczką. Jednocześnie nie może się dowiedzieć o trzech pozostałych - Wybuchnął głośnym śmiechem i klepnął przyjaciela w ramię. – Wystarczy (...)
--- full text ---
Nalewam esencję herbacianą do szklanki w ksztacie kwiatu tulipana. Zalewam wodą i patrzę jak dymi aromatem świerzej, "prawdziwej" herbaty cejlońskiej. W tym obrazie jest coś, co zawsze wprawiało mnie w rodzaj melancholijnej zadumy.
Jeszcze będąc na studiach napawałam się chwilami samotności, spędzonej przy gorącej herbacie lub kawie. Lubię stan, w którym mogę być taka... bezsilna. Zanurzać się w głębi moich myśli.
Herbata smakuje wyjątowo w tej malutkiej "kwiecistej" szklance. Nie wiem właściwie na czym polega jej fenomen. Być może na tym, że nie można dostać jej w Polsce - ekscytująca egzotyka? A może to odpowiednia gęstość szkła sprawia, że smak i zapach cejlońskiego naparu jest tak inny od wszystkich.
Herbata jest głównym punktem programu "śniadannego" i jednocześnie jego dopełnieniem. Innymi bohaterami porannego spektaklu są czarne oliwki o cierpkim smaku, który uwielbiam, ser - głównie biały, ale można tu znaleźć wiele jego rodzajów - pomidory, ogórki, serdelki i wędlina oraz jajka - ogotowane na twardo. Wszystko znajduje się w oddzielnych miseczkach, czekając aż ktoś po nie sięgnie.
Poczucie, że mam tak różnorodny wybór produktów zaspokaja w pełni moje wrodzone łakomstwo... jest wręcz ekscytujące. Zjadając oliwkę, napawając się jej goryczą, sięgam po kawałek słonego, białego sera lub słodkawy ogórek. Komponuję nowe smaki, (...)
--- full text ---
