25 july 2020

Mój świat doczesny

Świat w którym miliony umierały dla szczęścia i zaspokojenia nielicznych i ogólnego rozwoju konsumpcjonizmu powoli odchodzi w zapomnienie, za to zarysowuje się nam coraz wyraźniej w dalszej perspektywie świat w którym Mr. Nobody, czyli Pan Każdy z Wszystkich nie chce już umierać dla czegoś lub kogoś, w ogóle nie chce umierać, w ostateczności wobec siły wyższej, jak np. naturalna kolej rzeczy - dla siebie i tylko dla siebie. Dla własnej przyjemności, poglądów, zaspokojenia własnych (tzn. oczywiście najczęściej cudzych, lecz zasymilowanych na własny użytek i dla własnej korzyści) wartości. Świat zatomizowany i toczony degrengoladą wartości przypomina supermarket z jego absurdami jak przecena (która sugeruje, że każdy produkt przed nią był ostro nadceniony) albo tzw. zdrowa żywność (termin mogący budować przekonanie, że inne produkty oprócz tego, że tańsze, są także mniej zdrowe, albo wręcz szkodliwe). Oto świat marketingu idei, wybieranych jak z bazarku warzywnego pietruszka lub koper. Tutaj najważniejsze jest dotrzeć ze swoimi ideami i całymi ich strukturami - ideologiami przed wszystkimi i w jak najmocniejszej formie. Szkoły a nawet przedszkola będą wiec prawdopodobnie szturmowane przez przeróżne ich warianty. Niestety świadomość co jest kłamstwem, nie powoduje znajomości prawdy. Sprawiać może jednak w człowieku takie wrażenie, a to człowiekowi współczesnemu wydaje się chyba całkiem dobrą alternatywą, dlatego wyznawcy wielu różnych przekonań skazani będą na współistnienie już po upadku kultury w klasycznym jej rozumieniu. Kluczowe wydaje się zrozumienie nowych problemów, jakie będą stawać przed coraz bardziej zunitaryzowanej społeczności Ziemi, wobec skrajnie różnych światopoglądów czy krańcowo odmiennych "struktur moralnych" jakie będzie w sobie mieścić. Oczywiście zawsze był wentyl bezpieczeństwa - kłamstwo, nie, oszustwo (kłamiemy innym, samych siebie oszukujemy:) ) "zgody" na inność. Jednak wobec rosnącej świadomości rozbieżności celów, nie liczyłbym na humanitaryzm i tolerancję bardziej, niż wspólny chwilowy interes określonych grup, których sojusz takie pojęcia umożliwiają. Być może powróci wołanie o nowy, lepszy do komunikacji swoich potrzeb język, być może pojawią się całkiem nowe narzędzia komunikacji, np. całkowicie omijające barierę "pojęcie - słowo - pojęcie" doprowadzając do rozwoju i komunii wspólnot na zupełnie nowym, co za tym idzie stwarzającym nowe możliwości poziomie (sciecne fiction). Możliwe, że ludzie myslący podobnie zaczną się po prostu oddzielać się i krystalizować w większe struktury społeczne (w końcu terytorialnie) prowadząc je do mniej lub bardziej dosłownej "wojny" z co większymi swoimi antagonistami, jak to możemy przećwiczyć obecnie np. w Polsce. Świat zmienia swoje oblicze a konsekwencje tego będą dalekosiężne. Jednocześnie nigdy, nic się nie zmieni. Po prostu Stary Świat i stare wartości stają się coraz odleglejsze i coraz mniej zrozumiałe dla młodego odbiorcy, Reprodukcją Starego Świata i jego wartości zajmowały się mniej lub bardziej upaństwowione szkoły. Obecnie i one wolniej lub szybciej przekształcają się i zmieniają pod wpływem nowych czasów. Być może uformuje się jakaś forma "dwójmyślenia" o którym pisał Orwell "... Co stanowiło prawdę teraz, stanowiło prawdę od zawsze i wiecznie. Zasada była dziecinnie prosta. Wymagała jedynie ciągłych zwycięstw nad własną pamięcią. Nazywano to „regulacją faktów”, a w nowomowie „dwójmyśleniem”...", gdyż tak niemożliwa, niewyobrażalna dawka wzajemnej nienawiści, wrogości, czystego zła jaką wokół siebie obserwuję, jest czymś głęboko zastanawiającym i przypominającym chwilami walkę dzikich zwierząt o sporne terytorium. Następuje odwrócenie pojęć - ponieważ obowiązuje m. in. zasada, "nie ten ma rację kto ma rację, lecz ten, który głośniej krzyczy" oraz kilka innych zasad gebelsowsko-marketingowych, a także postępująca radykalizacja stanowisk opcji pro-tolerancyjnych, obserwuje się np. ich skrajną nietolerancję wobec inności ideologicznej i pojęciowej, faktycznie faszyzujących antyfaszystów itp. Anomia to pojęcie w socjologii które tutaj samo ciśnie mi się na usta. W obecnym świecie, wobec dezintegracji społeczeństw, wzrastającej anomii, będą powstawać nowe rodzaje wspólnot opartych na podobnych przekonaniach co do świata, życia i jego celów. Główną pożywką niektórych z nich będzie nienawiść do innych, nawet jeżeli na swoich sztandarach będą głosić hasła tolerancji i miłości. O takich świadectwo składać będą ich czyny. Brak oparcia zmusi w końcu każdego do zajęcia określonego stanowiska. Przyszłość widzę jako kalejdoskop w którym coraz ważniejszymi elementami będą bunt, wycofanie, innowacja lub rytualizm rozumiany jako gorliwe przestrzeganie norm, oderwane od ich celów. Ja wobec dezintegracji społeczeństwa wybieram bunt, a Ty?




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1