5 june 2020

Dlaczego uważam, że jedzenie mięsa najczęściej to zwykłe k...two

Niektórzy uważają mnie za tzw. "pożytecznego idiotę" na usługach lewackich komunistycznych żydów z Sorosem globalistą na czele. Uważają mnie za Idiotę który wyznaje jakąś obcą/zagraniczną ideologię w dodatku za darmo a nie jak większość. lewaków.. itd itp. ciężko słuchać takich słów zwłaszcza od najbliższych, od ojca...
Ja natomiast uważam, że skoro moje ciało jest zwierzęce, to jestem zwierzęciem, myślącym i świadomym. Zabijając inne zwierze stawiam się na równi z drapieżnikiem, zwierzęciem właśnie, takim jak wilk czy lew. Owszem, mogę uznając, że nie jestem od nich "lepszy" i "godniejszy" zgodzić się z zabijaniem. Odrzucając wpojoną mi gdzieś kiedyś ambicję bycia czymś więcej niż zwierze potrzebujące jedzenia, miejsca do odpoczynku i niekiedy realizacji naturalnych potrzeb rozrodczych w mniej lub bardziej wymyślny sposób.
Czy jednak życie zwierzęcia ma jakąkolwiek wartość? Czy życie jako takie jest jakąś wartością? Cóż, na pewno zawsze trzęsiemy się o własne, prawda? Można więc mówić o wspólnym instynkcie przetrwania. Być może nauczyły się tego zwierzęta w trakcie wielokrotnych wielkich wymierań, kiedy zniknęły z powierzchni Ziemi tysiące gatunków o których nie mamy pojęcia lub jest ono bardzo nikłe.
Cóż to za podwójne standardy, że kiedy mowa o zabijaniu mówi się o prawach rządzących naturą, ale kiedy to człowiek pada ofiarą tych "praw natury" pokazowo zabija się "winne" zwierzę. Tak, wiem, sądy średniowieczne sądziły zwierzęta jak ludzi i było ok - nikt tego nie kwestionował (W takim ujęciu jakie powyżej zaprezentowałem, wydaje mi się to nawet w jakimś sensie sprawiedliwsze niż to co robimy obecnie - zwierze miało swój proces). Wiem. Pozostaje kwestia nawyku drapieżcy-napastnika który będzie po takim epizodzie polował na innych ludzi. Zawsze? Czemu wiec zniesiono w większości państw karę śmierci? Ilu z nich powtarza takie zachowanie pomimo, że są ludźmi? (W np. USA ok. 1,2 na stu w ciągu trzech lat za:Wiki) Flora, Fauna i Ludzie (Kościół Ostatniego Testamentu Wissariona) - naprawdę? Więc skąd morderstwa i gwałty, skąd wojny?- Dla mnie to jaskrawe "wykwity" zwierzęcej natury człowieka borykającego się z naturalnymi potrzebami jak zwierzęca wzmocniona przez intelekt chuć i pragnienie posiadania jakże podobne do zwierzęcego instynktu terytorialnego, czy walki o zabezpieczenie przetrwania w czyimś pokrętnym, wypaczonym i zdeprawowanym rozumieniu.
Przeprowadźmy myślowy eksperyment. Człowiek, który traci całą perspektywę moralną/religijną swojej egzystencji, wszystkie tzw. "uczucia wyższe", całą empatię wobec innego jawi mi się jako najbardziej dzikie i niebezpieczne ze zwierząt, takie, które nie tylko zabija dla zabawy, ale także dla rozrywki manipuluje je, torturuje fizycznie i psychicznie swoje ofiary. A ofiarą jest każda istota na której może on odnieść jakąś korzyść, choćby chodziło o chwilową zachciankę, czy drobną przyjemność, której nie ma przecież powodu sobie odmawiać. Oto najczystsza postać zła w ludzkim wydaniu. Najzłośliwsza i najzajadlejsza w walce o własną korzyść. Każdą porażkę odbierająca jako zachętę do większego wysiłku w osiągnięciu złą do którego zmierza. (Oto istota prawdziwie wolna od wszelkiej "moralności" i innych tego typu zniewoleń - lewactwo doskonałe i absolutne) Trudność każdą przyjmująca jako wyzwanie i wzmocnienie pragnienia pokonania przeszkody, nieważne ile śmierci to przyniesie po drodze, nieistotne ile zła trzeba będzie wyrządzić. Nie negocjowałbym z taką istotą. Nie ma tu miejsca na żaden kompromis. Bez zmiany jakościowej, wykształcenia nowych "zmysłów" moralnych taki człowiek byłby stokroć gorszy od najgroźniejszego zabójcy ze świata zwierząt. Nadal jednak jego życie chroniłoby przekonanie o specjalnej wartości ludzkiego życia. (Władza absolutna potrafi to uczynić z człowiekiem, ilu władców z przeszłości można by było określić powyższymi słowami?!)
Czasy monarchii absolutnych pozostawmy historii, życie zdecydowanej większości ludzkości jest bardziej "miałkie" i często kilka razy dziennie człowiek mniej lub bardziej świadomie boryka się pomiędzy upadkiem w zło a przytulaniem do dobra przez cały cykl swojego życia. Mało który świadomie i ostatecznie wybiera którąś ze stron, nie zawsze też jest taka możliwość.

Pozostaje dla mnie kwestia konieczności. Wysoce moralnie nieuzasadnionym a w moim osobistym odczuciu należałoby raczej użyć dużo ostrzejszych słów jest zabijanie bez konieczności, tzn. dla zysku, dla przyjemności, z wygody, czy innych jednostkowych "zachcianek". Jeżeli człowiek sobie to uświadomił, co powoduje, że nadal zabija nad miarę, bez większej, najczęściej bez żadnej refleksji, bez absolutnie wartościowego (tzn. niejednostkowego) celu, czy poczucia winy? Wg. mnie to nasza cecha gatunkowa. Głupota dzięki której potrafimy zajść dalej niż to teoretycznie możliwe na niemal każdej ścieżce. W procesie wychowania i późniejszym życiu dzień po dniu sami kreujemy swoją rzeczywistość moralną, budujemy wrażliwość i formujemy sumienia. Każdy na własną rękę, jednak pod wpływem środowiska w jakim odbywają się te procesy i w zgodzie z naszym najlepiej pojętym interesem także psychicznym, wobec bodźców, które w różnym stopniu na nas wpływają (bądź nie i co za tym idzie nie mają szansy zostać uwewnętrznione). Tzn. Jeden człowiek obserwując śmierć kury z urwaną głową będzie się śmiał a drugi odczuje np. przerażenie i odrazę. Nie musisz uświadamiać sobie jak odrażające jest zabijanie. Większość z nas nigdy się nad tym nie zastanawia. Nie kwestionuje się przecież takich aksjomatów jak np. jedzenie mięsa i jego konieczność dla zdrowia, To przecież Tradycja. Z Tradycją wiąże się przecież Patriotyzm. Nie jesz mięsa nie jesteś patriotą, tylko wstrętnym komuchem marzącym o zniszczeniu wszystkiego co jest Polską i samej Polski. Musisz słuchać się tylko tej strony która określa siebie jako Polską, która nam pasuje i spokój. Brak wymagań zmiany, brak niepokoju, braku dobrego samopoczucia. Świat jest jednym, świetlistym i uroczym miejscem dla (niemal) wszystkich istot (poza rzeźniami).
Wojna Północ-Południe pozwoliła na wyzwolenie murzynów dla interesu polityczno-militarnego jednej ze stron. Ci z uwolnionych którym udało się powrócić do Afryki na tereny obecnej Liberii zniewolili swoich pobratymców i stworzyli system niewolniczych plantacji na wzór wcześniej poznanych u swojego pana. Do czego zmierzam? Dopóki nie stworzymy nowych działających schematów zachowań - przemoc rodzi przemoc a wyzysk - wyzysk, itd. na każdym poziomie społeczeństwa, od rodziny począwszy. Każdy chyba tego doświadczył.

Wracając do tematu nie każdy potrafi uświadomić sobie czym jest faktycznie zabijanie oparte wyłącznie o zysk. Nie kojarzy nawet tego zysku z jakimś "zabijaniem", przecież to zwierzęta hodowlane - prawda? Żyją wyłącznie po to by umrzeć tfu tfu... znaczy by dostarczyć pyszne mięsiwa na nasze stoły... za "godziwą" stawkę. Czy pieniądze za odebranie życia którego człowiek nie dał a jedynie sprokurował jego zaistnienie mogą być "godziwe"?
My biedni rolnicy, z czego będziemy żyli? Itp.
- Nie rozmnażaj to nie będziesz musiał zabijać! Jest tysiąc tysięcy innych sposobów zarobkowania. Nie da się chyba prościej.

Albo to: To także moja "własność" i wara wszystkim od tego jak swoją własność traktuję. Niegdyś to ludzie stanowili taką własność, obecnie w wielu krajach niewolnictwo jest nielegalne. Co nie oznacza że nie istnieje. Owszem, są ludzie, których oburza opieka prawna roztaczana wydaje się coraz szerzej nad zwierzętami, uważają, że narusza się w ten sposób ich własne, ludzkie prawa, poniżając ich, stawiając zwierze ponad człowiekiem (niegdyś: murzyna ponad jego panem). Mnie cieszy taka opieka, pomimo rozlicznych słabości systemu prawa i mimo wielu możliwych nadużyć, ponieważ to nie narzędzie jest dobre czy złe, o tym na ile takim jest decyduje człowiek, który je używa do własnych celów ( kolejny truizm zawsze na czasie ;)... ). Oby dobrych. Oby to całe zjawisko uwrażliwienia opinii publicznej na kwestie zwierząt świadczyło o jakimś nadchodzącym przebudzeniu w tej kwestii.

Oburza nas myśl o robieniu przedmiotów użytkowych z ludzkiej skóry, mydła z tłuszczu, ale niekoniecznie odrzuca nas kolejny skórzany pasek czy śliczna skórzana torebka. Dlaczego nawyk tak bardzo rządzi naszym myśleniem?
To chyba tylko ten poziom wrażliwości określa gdzie stawiamy sobie granice. Moja jest taka, że nie jem mięsa od ponad 5 lat, ponieważ uważam, że zabijając zabijamy część siebie, póki godzimy się na kompromisy z humanitaryzmem wobec zwierząt, godzimy się także na kompromisy wobec całego innego zła jakie istnieje na świecie. Uważam, że godząc się z zabijaniem zwierząt godzimy się, że układ sił w przyrodzie wyznacza prawo do życia, nie wyobrażając sobie nawet, że człowiek mógłby przestać być dominującą siłą na tym globie. Za naszą siłę odpowiada nasza inteligencja. Nie wierzymy, że może istnieć coś bardziej uniwersalnie zabójczego niż ona, bądź jakaś np. przerastająca ją (być może wielokrotnie) obca inteligencja. (Grindwald długopłetwy to prawdopodobnie najinteligentniejszy gatunek na Ziemi, jeżeli chodzi o ilość neuronów nie dorastamy mu do pięt, jest ssakiem jak my i nawet nie wiemy jak zrobić deskrypcje języka jakim się posługują członkowie społeczności liczących od kilkudziesięciu do kilkuset osobników prowadząc nad powierzchnią wody wielogodzinne "rozmowy") My, którzy uważamy (albo nie) że jesteśmy: "Jego ludem, owcami Jego pastwiska..." (Ps. 100;3-4) i nie godzimy się na własną śmierć idziemy jednocześnie na kompromis ze złem, które nie jest mniejsze czy większe ale jak mówi jedna z postaci popkultury - zło, to zawsze zło. A ja sobie myślę: Ciało to ciało, mięso to mięso, życie to życie. Ludzkie czy nie... Nie zabijaj. To nic dobrego, chyba że walczysz o własne życie.




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register