11 september 2014

Strach Wojtusia (bajka terapeutyczna)

 
  
-1- 
  
  
"Wojtek" 
  
  
  
Wojtek był ukochanym synkiem swoich rodziców. Jego rodzice byli prawie zawsze bardzo zajęci Ważnymi Sprawami Dorosłych, Wojtek wiedział doskonale że kiedy mówili "nie przeszkadzaj" znaczyło to, że ma iść do swojego pokoju i siedzieć tam cicho, dlatego cieszył się bardzo za każdym razem, kiedy mógł się z nimi pobawić, choć zawsze zbyt krótko jak na jego gust. Zabawa to było to, co liczyło się najbardziej, Tata lub Mama często mówili do niego - Idź synku, pobaw się teraz. - Bawił się niemal od chwilki kiedy się obudził aż do tego czasu wieczorem, kiedy mama przychodziła do jego łóżeczka i czytała bajeczkę na dobranoc o ile coś ważnego jej w tym nie przeszkodziło, potem całowała Wojtusia "w czółko", życzyła miłych, dobrych snów i wychodziła. Wojtek wtedy zostawał Sam w pokoju pełnym zabawek. Była Noc. 
Nie podobało mu się to. Nie lubił ciszy i ciemności jaka ogarniała wtedy jego pokój. Nie lubił i bał się ich. Czasami widywał różne rzeczy na ścianach, w rogu pokoju, na kaloryferze, coś dziwnego czaiło czaiło się w każdym kącie. Za każdym razem kiedy pojawiał się strach natychmiast biegł do pokoju rodziców – tam nigdy się nie bał, ale wysłuchiwał narzekań i tłumaczeń rodziców którzy kolejny raz informowali go, że strach jest zupełnie niepotrzebny, że nie trzeba się bać, - szli z nim do jego pokoiku, zapalali światło i mówili – popatrz, tu jest bezpiecznie i spokojnie, nic złego nie może Ci się stać, Popatrz, w tej szafce nie ma niczego, czego możnaby się przestraszyć, widzisz? - a on kiwał zasmarkanym od płaczu noskiem, wtedy przytulali i głaskali a Wojtuś czuł się od razu o wiele lepiej, dopóki nie wychodzili z pokoju mówiąc mu coś w rodzaju: "-To już nie będziesz się bał – dobrze? Jest późna godzina i tatuś wcześnie jutro wstaje. Nie możemy być w Twoim pokoiku przez całą noc. Nie nie możesz z nami spać, wczoraj spałeś! – Ty także musisz się wyspać skarbie – jutro odwiedzisz babcię i będziesz się u niej grzecznie bawił prawda? - 
- Tak – potwierdzał Wojtuś i zostawał Sam. 
  
Wtedy strachy wychodziły z każdego kąta zagniewane, że naskarżył na nie rodzicom i na chwilę musiały się ukryć. Przerażony leżał w swoim łóżeczku bez ruchu. Chciałby zakryć głowę kołderką ale kiedy raz spróbował uświadomił sobie że nie widzi co się dzieje w jego pokoju. Nie mógł zobaczyć co porusza się na ścianie mając w nosie że to ściana jego pokoju i było to jeszcze gorsze i jeszcze bardziej przerażające, ledwo odważył się poruszyć i zciągnąć kołderkę z główki, aż się spocił ze strachu. Zwykle leżał bez ruchu – żeby strachy nie zwróciły na niego uwagi i czekał, czekał długo, czekał aż sobie pójdą, ale nigdy się nie doczekał, jego czekanie się urywało – sen porywał go niczym potężny wicher – tornado, które schwytało morski statek aby wyrzucić go wraz z załogą na nieznany brzeg kolejnego świtu. 
(Statek taki jak ten z klocków Lego który stał na szafie, dostał go w prezencie od ojca chrzestnego wujka Michała i był najbardziej dumny na świecie z tego statku i wujka - 
marynarza.) 
  


-2-
 
  
  
"Lustro" 
  
  
  
  
Pewnego dnia w domu pojawiło się Wielkie Lustro. Od razu spodobało się ono Wojtkowi. Lustro było wielkie i miało pięknie rzeźbione ramy, było zupełnie inne od tego które pozostało po poprzednich właścicielach tego mieszkania. Tamto, nieduże, prostokątne, stało zapomniane oparte o ścianę koło lodówki. W tym nowym cały mógł się w przejrzeć i wyglądało trochę jak drzwi do kościoła do którego chodził z rodzicami w niedzielę, było tylko trochę mniejsze. Wielkie Lustro było wspaniałe i Wojtek zaczął się przed nim bawić spoglądając czasami na swoje odbicie. Drugi Wojtek powtarzał po nim wszystko bardzo dokładnie, aż z pokoju wyszli rodzice. Wtedy podszedł do krawędzi lustra i powiedział – Witaj Wojtusiu! Chciałbym się z Tobą zaprzyjaźnić – mam na imię ketjoW – tak jak Ty mam imie wydrukowane na swojej koszulce, o tutaj spójrz! - Wojtek spojrzał na koszulkę i odczytał wszystkie litery po kolei – nauczył się liter ze swojego imienia na dodatkowych zajęciach przygotowawczych – rzeczywiście – na koszulce miał wydrukowane swoje imię a na koszulce tego chłopaka w lustrze napis był inny niż na jego – ketjoW – odczytał – Cześć Ketjow – powiedział niepewnie Wojtek – Wyglądasz jak ja - czy ty jesteś mną? co robisz w tym lustrze? Dlaczego masz takie dziwne imie – Ketjow? - . Ketjow stropił się nieco i zaczął rozgladać po pokoju Wojtka – Nie, nie jestem Tobą – powiedział, ale nie zabrzmiało to przekonująco, jego oczy bląkały się po meblach stojących w pokoju rodziców. Jednak ich podobieństwo wzbudziło już w Wojtusiu wątpliwości – Wyglądasz jak ja, mówisz jak ja. Skąd mam wiedzieć że nie jesteś mną?- 
- Przecież ze mną rozmawiasz no nie? - powiedział Ketjow z wachaniem i podrapał się po nosie – 
- to jeszcze nie dowód ! - oznajmił Wojtek z pewnością siebie w głosie – Posłuchaj Wojtek. Jestem z krainy w której wszyscy wyglądają mówią i poruszają się zupełnie jak Ty, to Kraina z Tamtej Strony Wielkiego Lustra ale my wszyscy na nią mówimy po prostu Kraina. A jak nie wierzysz to postaw drugie lustro naprzeciw tego i sam się przekonasz, jest nas całe mnóstwo!. - 
Wojtek zrobił tak jak Ketjow powiedział. Kiedy stanął pomiędzy lustrami w wielkim lustrze rzeczywiście spostrzegł dużo, dużo chłopców takich samych, identycznych jak on sam, każdy był identycznie ubrany i wykonywał dokładnie te same ruchy, każdy stał za plecami poprzedniego gęsiego. 
Było ich całe mnósto, pomachał im a oni pomachali jemu. - Wystarczy – powiedział Ketjow – odstaw drugie lustro, nie możemy przecież wszyscy tkwić tu cały ranek, mamy inne sprawy do załatwienia, wszystkie Bardzo Ważne. - Wojtek odstawił drugie lustro na miejsce i zostali sami. - Posłuchaj mnie – powiedział Ketjow – Dostałem zadanie pomóc Ci kiedy pójdziesz spać. To także Bardzo Ważne żebyś dobrze się wysypiał, także dla nas. Wtedy będziesz się o wiele lepiej bawił i my z Tobą. - Ale jak mi pomożecie? - zapytał Wojtek podekscytowany perspektywą pozbycia się strachów 
– Złapiecie wszystkie stachy i zamkniecie w Wielkiej Srebrnej Skrzyni zatopionej na dnie Najgłębszego Jeziora Świata? - Ketjow spojrzał na Wojtka zdumiony i lekko zafrasowany odpowiedział - tak jakby – tylko, że wiesz, stąd do Najgłębszego Jeziora Świata jest strasznie długa droga, w dodatku to po drugiej stronie miasta a na mieście jest zawsze dużo korków, naprawdę, całe mnóstwo i nie zdążylibyśmy dojechać przed wieczorem a przecież wieczorem masz być w łóżeczku i smacznie spać. - 
- No to może chociaż poproszę rodziców o wstawienie Wielkiego Lustra do mojego pokoju i jak się czegoś przestraszę to zawołam was a ty i twoi przyjaciele wyjdziecie i pokonacie wszystkie strachy Wielkimi Laserowymi Miotaczami Plazmy? - 
- Są niesamowite te Wielkie Laserowe Miotacze Plazmy prawda?! – wszyscy bardzo lubimy z nich korzystać – przyznał podekscytowany Ketjow, - tylko widzisz, niestety, - my nie wychodzimy z lustra – taka jest zasada – Jesteś z Krainy zostajesz w Lustrze a poza tym nie pokazujemy się tam, gdzie nie ma światła. Twoje wszystkie plany są bardzo dobre, ale na dzisiaj musimy wymyślić coś innego. Teraz idź już bo Mama Cię woła a ja tymczasem naradzę się z pozostałymi. Nie bój się, razem jesteśmy bardzo mądrzy jakzbierzemysięwszyscy razem na pewno coś wymyślimy.- 
- To nie mogliście wymyślić zanim się pojawiłeś w tym lustrze? - zdziwił się Wojtuś odchodząc ale Ketjowa już nie było. 


  
  


-3- 
  
  
"Mama i pani Wanda" 
  

– Już idę mamo! - krzyknął i wypadł z pokoju jak kula armatnia wpadając prosto na sąsiadkę, panią Wandę która też miała syna w jego wieku i przyszła "pogadać o sprawach" z mamą. Pani Wanda ucieszyła się na jego widok, przywitała się z nim i zapytała o powód takiego zachowania, tłumacząc, że mógł upaść i zrobić sobie krzywdę. Wojtuś wcale nie przejął się tym zdarzeniem tylko kiwnął głową i pobiegł do Mamy. Musiał koniecznie natychmiast wszystko jej wytłumaczyć. Jakież było jego zdziwienie, kiedy okazało się, że dla Mamy nic co gorączkowo starał się jej opowiedzieć o chłopcu z dziwacznym imieniem Ketjow, Krainie i swoich wielkich planach walki ze strachami jakie wymyślił nie jest żadnym zaskoczeniem, - Tak, tak – powtarzała nieobecnym głosem. Kiwała głową naciągając na niego kolejną warstwę, czasami odrobinę niecierpliwiąc się, kiedy jego żywa gestykulacja ubarwiająca opowiadanie wydłużała ubieranie – Kiedy wreszcie procedura dobiegła końca rozburzyła dłonią jasną grzywkę jego włosów i powiedziała – kocham Cię, synku, a teraz idź się bawić, mama teraz musi porozmawiać z panią Wandą o ważnych sprawach – Wojtek odwrócił się więc i poszedł do swojego pokoju i swoich zabawek. Zza pleców usłyszał jeszcze jak Mama mówi do pani Wandy – To takie kochane dziecko, sam się sobą potrafi zająć, prawie nie wymaga uwagi, ma tak bogatą wyobraźnię, że zawsze wymyśli sobie jakąś zabawę, tylko te problemy z zasypianiem - 
- Tak tak – skwapliwie przytaknęła Mamie pani Wanda i zaczęła mówić o swoich kłopotach ze swoim synem Jasiem który uparł się i nie chciał nic jeść a w przedszkolu zawsze strasznie płakał. Wojtek znał Jasia, w przedszkolu bawił się tylko z nim. 
- Był z opiekunką u stu specjalistów i nic, ... pieniądze w błoto... uparte dziecko...- 
  
  
  
-4- 
  
  
"Wojtek zapomina o Krainie" 
  
  
Kolejny dzień szybko zleciał Wojtkowi na różnych zabawach. Bronił Statku przed atakami Gniewnych Kosmicznych Piratów, budował całkiem nowy zamek dla swoich zabawek i robił mnóstwo podobnych rzeczy. Wieczór zbliżył się niepostrzeżenie i całkiem nieoczekiwanie. Nagle Mama weszła do pokoju Wojtka i oznajmiła, że czas kłaść się do łóżeczka. Ostatnio robiła tak coraz wcześniej i dziś Wojtuś zaprotestował: - Mamusiu, przecież jeszcze wcześnie – pożalił się – Im wcześniej położysz się spać tym wcześniej zaśniesz a sam wiesz jak dużo czasu zabiera ci zasypianie, ciągle budzisz się niewyspany. Musisz się dobrze wysypiać bo nigdy nie urośniesz na dużego i silnego chłopca.- głos Mamy był stanowczy, to był głos którego Mama zawsze używała, kiedy postanowiła coś Nieodwołalnie i Nic Na Ziemi Nie Mogło Tego Zmienić. Wojtek od razu rozpoznał ten rodzaj. - Bądź moim Mądrym Chłopcem i kładź się grzecznie. Niedługo wrócę - powiedziała i wyszła z pokoju.    
  
  
  
  
-5- 
  
  
"Kraina w niebezpieczeństwie" 
  
  
Niepokój przeszył serduszko Wojtusia, jednak nagle przypomniał sobie o Wielkim Lustrze i jego mieszkańcach. Zerwał się z podłogi na której dopiero co szkolił swoich żołnierzyków w Trudnej Sztuce Maszerowania i wymknął się z pokoju. Po chwili stał przed lustrem i gorączkowo szeptał – Ketjow, Ketjow... - w lustrze pojawił się dziwny chłopiec z potarganymi włosami i błyszczącymi oczami – Wojtek sprawdził napis na jego koszulce i wyraźnie się uspokoił. - To co? – powiedział – wymyśliliście coś? Macie broń przeciwko Strachom!? - Uspokój się Wojtku – powiedział Ketjow. Oczywiście że wymysliliśmy, dla nas to było bardzo proste, bo jest nas wielu, uśmiejesz się jak to zrobisz, ale będzie wymagało to od Ciebie wyjątkowej odwagi na samym początku. Strachy przeniknęły już do naszej Krainy, niszczą i psują wszystko na swojej drodze, Tylko Tobie uda się je Ostatecznie Pokonać. Poradzisz sobie, inaczej Kraina przestanie isnieć a my wraz z nią, zapanuje Strach i przestaniesz w nas wierzyć. Nie wolno do tego dopuścić. Naprawdę bardzo potrzebujemy Twojej pomocy. Tylko Ty możesz to zrobić. Nikt inny. Dlatego przyznamy Tobie zaszczytny tytuł Obrońcy Krainy i Ostatecznego Wyzwoliciela Krainy Po Tamtej Stronie Lustra i obiecujemy broń do walki ze Strachem o ile zrobisz wszystko co Tobie powiemy. Obiecujesz nam, że będziesz odważny i śmiało stawisz czoło Strachom?- 
- Tak...Tak, obiecuję! Dajcie mi tą broń! - zawołał zdeterminowany chłopiec, mama mogła w każdej chwili wejść do jego pokoju i stwierdzić, że był nieposłuszny i nie położył się do łóżeczka tak jak kazała. Naraz rozbłysło światło otaczając całą postać Wojtusia, potem przygasło do wątłej srebrnej poświaty. - Więc stało się! - A teraz posuchaj. Otaczać Cię będzie odtąd niewidzialne dla dorosłych Światło Księżycowego Blasku. To potężna obrona, dar od Krainy Luster. Nic nie może Cię zranić dopóki masz ją na sobie. Jest niezmywalna, więc możesz spokojnie się kapać. Działa samoczynnie cały czas i jest zdrowa na porządność. Tajemnicza Broń czeka już na Ciebie ukryta w twoim pokoju – sprawdź pod poduszką. A teraz posłuchaj: Kiedy strachy wypłyną na ściany i zaczną swój Taniec Strachów ty nic się nie bój tylko włącz Tajemniczą Broń i idź do okna. Kiedy przez nie spojrzysz Wszystkie Strachy stracą swoją moc. Odwróć się do nich i powiedz: "Wiem czym jesteście i już się nie będę więcej się was bał". Tak je pobijesz tej nocy, ale żeby nigdy nie wróciły musisz napisać list do rodziców – napisz: "spędzajcie ze mną więcej czasu" i oddaj Mamie albo Tacie. Wtedy dopiero strachy nie będą miały wstępu do twego świata. - Powiedział Ketjow i zniknął zanim Wojtek miał szansę wytłumaczyć mu, że nie zna wszystkich liter, potrzebnych, żeby napisać takie długie zdanie. 







-6- 
  
  
"Strachy Ostatecznie Pokonane" 
  
  
Wojtuś zrobił tak jak Ketjow mu nakazał. Kiedy wrócił do swojego pokoju pod poduszką znalazł małą latarkę którą kiedyś sam tam włożył a o której zapomniał – "ciekawe skąd o niej wiedzieli" -zastanawiał się Wojtek. Jak co wieczór Mama przyszła, opowiedziała bajkę pocałowała go na dobranoc i poszła zostawiając chłopca samego. 
Nauczony poprzednim doświadczeniem nie opowiedział jej ani słowem o spotkaniu z Ketjowem i swojej dzisiejszej wyprawie przeciwko strachom. Kiedy mama zamknęła drzwi powrócił niepokój. Ciemność zalała cały pokój nieprzeniknioną zasłoną. Poczuł się naraz tylko małym, słabym samotnym chłopczykiem otoczonym przez niezbadane Stwory kryjące się tuż za każdym cieniem Najgłębszej Nocy, cała pewność siebie jaką nabrał dzięki rozmowie z chłopcem z lustra zaczeła szybko spływać z niego i wsiąkać w pościel bez śladu. Podniósł rękę, żeby sprawdzić, czy Światło Księżycowego Blasku otacza jeszcze jego przedramie, ale nie był pewien czy je widzi. Wystaszył się nie na żarty kiedy świetliste węże wysunęły się z mroku i zaczęły wić na środku kaloryfera. Szybko włączył latarkę – pomogło. Poczuł przypływ odwagi i zdarł z siebie kołdrę. Przystawił latarkę do twarzy i pobiegł w kierunku okna tak szybko jak umiał. Miał wrażenie, że węże ścigają go nieubłaganie. Ponieważ ze strachu zacisnął powieki biegł z zamkniętymi oczami i zderzył się boleśnie z parapetem. Stanął naprzeciwko okna, bojąc się głośniej odetchnąć i otworzył ostrożnie oczy. Latarka oślepiała go, ale i tak dostrzegł, że patrzy na ścianę pod parapetem – był za niski! Rozejrzał się wkoło szybko, rozpaczliwie szukając wyjścia z sytuacji. Na szczęście obok stało pudełko na zabawki szybko zamknął wieczko, wspiął się na nie i spojrzał przez okno. Ulicą jechały samochody, światła ich lamp padały na okna i odbijały się od szklanych wystaw pobliskich sklepów. Wpadały do innych mieszkań i wyświetlały dziwaczne wzory na ścianach. Odwrócił się i zobaczył, że te w jego pokoju były takie same jak tamte wzory. - "Wiem czym jesteście i już się nie będę więcej się was bał" – powiedział do cieni przypominając sobie o swoim zadaniu. W tej chwili przestał się bać a nawet roześmiał się radośnie mimo śladów łez na twarzy – ale byłem nierozsądny, że bałem się głupich cieni – pomyślał i jeszcze raz spojrzał przez okno. Ulica była spokojna i pusta, żaden samochód nie przejeżdżał i Wojtek czuł w środku tą samą ciszę, spokój i ogromną ulgę. Zobaczył jak światła na jego scianie znikają wraz z samochodem który je wywołał swoimi lampami, kiedy ten minął skrzyżowanie. Zerwał się i zabrał ze stolika leżącą tam kartkę i kilka kredek. Wykonał rysunek. Popatrzył na niego i pomyślał, że mu się podoba. Spokojny i szczęśliwy wyłączył latarkę położył się spać i spał spokojnie aż do czasu kiedy Mama przyszła go obudzić. 


-7- 
  
  
"Urodziny Wojtusia" 
  

Okazało się że to dzień jego Urodzin. Był Tato i Mama, byli zaproszeni Goście i Urodzinowe Przyjęcie. Wojtek dał Mamie obrazek narysowany w nocy. Byli na nim Tata, Mama i Wojtek, uśmiechali się a na dole niepewnymi koślawymi literami – ciężko pisać tylko przy świetle latarki – napisane było słowo: "RAZEM" – Wojtek wytłumaczył co znaczy ten obrazek i co się stało w nocy. Tym razem nikt mu nie przerywał i wszyscy uważnie go słuchali. Mama i Tata bardzo się wzruszyli, strasznie mocno uściskali i obcałowali Wojtusia obiecując, że od tej chwili będą spędzać z nim znacznie więcej czasu. Odtąd żyli długo i szczęśliwie. Ale najpierw zjedli pysznego torta z kremem a Wojtek dostał całą masę prezentów. 
  
Z Ketjowem przyjaźnił się jeszcze długo długo potem. Razem zwojowali niejedno... ale to już zupełnie inna historia.




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register