16 april 2012

prose

Laura Calvados
Laura Calvados

Rep*

Nie bardzo było się gdzie schować.
Mały, kulawy ptak, głuchy na oboje uszu przyglądał mi się z lękiem cała drogę przez las. Węgielne oczy osadzone tak blisko siebie, że niemal mogły się pocałować zdawały się wywiercać mnie z tyłu głowy. Bałam się oczu w przekręconej głowie jakby te zgaszone węgle miały jednak poparzyć dłoń. Kulawy, z krótszą nogą był niewiele wyższy od mojego syna. Całkiem siwy, co drugi włos. Siwy zupełnie. Wszystko wtedy ugięło się pod ciężarem wiatru i zapachem jaśminu, który nagle zjawił się w mojej głowie równy z obrazem Twojej twarzy i pociągłej dłoni widzianej w grudniu dziewięć lat temu.
 
 
*
Teraz ciało ptaka w mojej dłoni już nic nie waży.
 
Teraz jest garść popiołu, a ciebie nie ma; nie widzę twojej twarzy tylko wiem, gdzie powinna być - na wysokości piersi. Nieco ponad; jak gdyby nigdy nie zmieniona.

Darek i Mania
16 april 2012 at 21:10

całą * -bardzo ciekawy text -poruszył, tylko czemu "warzy" jeśli chodzi o wagę (to waży) smutno kiedy kogoś brak .. pamięć jest obrazem

report

Laura Calvados
17 april 2012 at 06:37

Darku, dziękuję. oczywiście masz rację. Wyłączył mi się moduł ortograficzny w mózgu najwyraźniej:[ Oczywiście, że chodzi o wagę:/ Już poprawiam...

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
16 april 2012 at 21:20

popioly tylko nam zostaja w dloniach moja droga... czasem tylko tyle... czasem az tyle. klepsydra swiata sypie nam sie przez palce. i nic nam nie chce uwarzyc...

report

Ania Ostrowska
16 april 2012 at 23:14

trudny tekst, muszę go przetrawić żeby się powstrzymać przed pochopną ingerencją. Pozdrawiam :)

report

jestem powalony, Lauro...

report

somebody man
10 june 2012 at 13:40

świetny jednak :"fortepian w schowku..."to mój niekwestionowany ulubieniec czy jak kto woli ulubienica

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register