Sistiana to miejscowość na północy nieznana
podróż drogą lądową trwa dzień, noc, poranek
zasiadłem nad mariną. zamówiłem Fischera
kontemplowałem las masztów. czy minęła era
gdy usłyszałem to dziewczę? czy śpiewała wiersze
czy sonaty żarliwe? czy w jej oczach żeń-szeń
na Cyterę mnie zabierał? viola da gamba
dźwięki wirowały; aura klasycznych jambów
i cykady grające w wieczornym dwuświetle
księżyca i latarni; skuterów basetle
ach, wyśnić swój zmierzch pośród lwów i vaporetti
jak pompejańska lawa, ćma - wznieść się na świecznik!
lecz Sistiana to miasto na północy nieznane
podróż drogą lądową trwa dzień, noc, poranek
po rejsie śnisz na jawie – Sistiana, Sistiana
pijesz kawę na litry; by nie spać wzniecasz pianę
sny w marzenia i caffe con panna wplątane
Śpiewnie Wojtku, toskliwo, ujutnie, arkadyjsko:) Widzę ze służą Ci dystychy:):) Bardzo na tak.
report
Dzięki. Chyba tęsknota za bukolicznymi krajobrazami i muzyka Marina Marais przyczyniły się do tego. Pozdrawiam Was serdecznie:)
report
nieżle pan bije pianę w tym wierszu Sistiana. pewnie jakaś włoszka z wakacji? znam te sprawy, te bajery itd. można zobaczyc te sytuacje i czuc muzę Americano jak w Mr Ripley. pozdr.
report
Uwielbiam "The Talented Mr Ripley" ale ja badam inne sprawy. Jeśli coś z klimatu Włoch wniknęło do wiersza to sie cieszę:)
report
Zabiera Pan, Wojciechu swoich czytelników w ekskluzywne podróże. Dobre i to.
report
Dzięki. Właśnie pracuję nad złożeniem wszystkich tych wątków w jedną książkę. Na razie bez fotografii, bo tutaj liczę na wyobraźnię czytelników, a szczególnie swoją by dorze oddac klimat i ciekawy temat. Pozdrawiam serdecznie:)
report
Porwała mnie ta Sistiana. Pozdrawiam!
report