9 february 2012

poetry

Marek Gajowniczek
Marek Gajowniczek

Pogrzeb

Nieprzyjemnie być chowanym zimą
bez kożucha i bez rękawiczek,
ze skostniałą, marsową miną
i surowym, chłodnym obliczem.

Gdy ci wszyscy - mili co przyszli
zaciskają zmarznięte palce
i nie widać co sobie myśli
ta dziewczyna w czarnej woalce.

Swego ciepła dać jej nie można.
Słońca nie ma i nic nie grzeje,
a od wyjścia powiewa chłodna
myśl pragnąca zabrać nadzieję.

Nieprzyjemne są chłodne pogrzeby.
Nie współczuje nikt złożonym kwiatom.
Czym zasłużyć, by przejście w niebyt
było takie cieplutkie jak lato?

Istar
9 february 2012 at 13:32

było takie cieplutkie jak latem... no piękny wiersz :)

report

budleja
9 february 2012 at 14:15

a któż to Marku ma wpływ na umieranie? a zresztą latem jeszcze gorzej umierać, gdy świat taki ciepły i pięknY:))

report

Miladora
9 february 2012 at 18:03

"Czym zasłużyć..." - odczułam ten wiersz, Mareczku. Zostawiam buziaka na szczęście. :)

report

Joha
15 may 2012 at 19:52

Bliżej niż dalej, to powiem - Lepiej latem, bo na Jej grobie siadły dwa ptaszki,dając koncert, jak nigdy nikt za Jej życia:) Piszę z rozrzewnieniem.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register