ALL WORKS Poetry (78)
About me Friends (8)

5 april 2011

poetry

heol
heol

do warmi

i
Mazur
wracałem
do utopionych jezior
głęboko
boso i nago
płynąc przez pożar wody
ptaki znajome długim sznurem
zostawiały
szum skrzydeł
po kolana brodząc
w malinowym lesie
młodość drzew zamknęła się
na zamyślonej twarzy
łzawych obłoków zieleni
dziewczyny brązowiały
codziennie
na pomostach czystego nieba
z uśpionymi piersiami
błękitem bez żadnych imion
zamknięty czas
zieleni
wody
i wiatru
nad zamarzniętym jeziorem
wracam

gabrysia cabaj
5 april 2011 at 22:41

po kolana brodząc - może tak?

report

heol
5 april 2011 at 22:57

...dozgonnie Ci będę wdzięczny Barnabko,a tak naprawdę to lasy na Warmi i Mazurach pełne są nie tylko grzybów ale i malin,dlatego"po kolanach"...,poprawiłem...,

report

oczy jak pustynia
5 april 2011 at 23:03

do Warmii i Mazur wracałem przez pożar wody ptaki zostawiały szum dziewczyny bez imion brązowiały... ....proszę sobie wyobrazić te dziewczyny i wrócić. miłego wieczoru:-)

report

heol
5 april 2011 at 23:13

...jestem tam jestem wiosną,latem i zimą,autentycznie...,

report

gabrysia cabaj
5 april 2011 at 23:10

nie żartuj z tą dozgonną - ja jeszcze chcę żyć! lasy zazwyczaj są pełne grzybów i malin i czarnych jagód - Bory Tucholskie też, a na Kaszubach, w leśnych, podmokłych terenach rosną żurawiny:)

report

heol
5 april 2011 at 23:17

...mówiłem o swojej dozgonności,Tobie choćby wiecznośc...,

report

gabrysia cabaj
5 april 2011 at 23:21

wszystkim tak mówisz, heol.........,

report

heol
5 april 2011 at 23:29

...,nie,nikomu...,

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register