5 june 2010

prose

Amelia
Amelia

*

Ja to sobie wyobrażałam troszkę inaczej.

Mieszkam w Tobie.
Często wychodzę, wybywam z ciała jak z szeleszczącej pościeli.
Mówisz wtedy, że wszystko szybciej stygnie, że samotność ma swoje prawa, i że bardzo nie lubisz siedzieć przy stole sam.
Jesteś sam.
Znów zmierzch, jak czarna płachta nocy
Układam się do snu jak kot.

Jutro ciało przy ciele, odstąpimy od rutyny. To takie proste, jakby przekroczyć most, wskoczyć na krawęznik, rozstać się, zabić.
Powietrze nada nam kształt idealny, tylko oddech pozostawi cieńkie rysy naszego istnienia.

To jak wojna, przekleństwo, jak nóż zanurzony w ciele...

Dziś nie kłamałam, dziś jestem nieobecna

Barbara Weise
5 june 2010 at 23:02

Dobra proza poetycka z miejscem na westchnienie. Pozdrawiam z :)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register