7 september 2011

poetry

agnieszka_n
agnieszka_n

szkice ołówkiem (11)

jest tyle pozwijanych myśli, do których nie potrafię wrócić.
wygładzam cienie próbując naprostować powietrze.
zapamiętuję obrazy rysowane światłem, woląc
wschody od zachodów i wędrówkę między nimi.

spod koron sypią się spalone włosy niczym
rdzeń świeżo zatemperowanego ołówka.
trzeszczą w skroniach słowa mędrców
wyryte ostatkiem sił artretycznych dłoni.

liście pleśnieją w wodzie, kruszą się i rozbijają o echo.
spróbujmy na trzy cztery, przecież dzikość płynie
jak żywica pod pomarszczoną korą. 
jeszcze raz powstań z mojego żebra.

2011.

Kasiaballou vel Taki Tytoń
7 september 2011 at 17:51

jestem na bieżąco - pod wrażeniem.

report

Ania Ostrowska
7 september 2011 at 19:42

pierwszym wersem już mnie kupiłaś :)

report

Withkacy
7 september 2011 at 21:01

wprawna ręka, niedziwne, że wyszedł taki szkic

report

Zofia Welke
7 september 2011 at 21:03

jesli plesnieja to chyba sie juz nie krusza? mialam napisac ze ladnym ten wers i plastyczny, ale przyszlo mi do glowy, ze to nie tak dziala?:P

report

P
7 september 2011 at 21:38

o tak.

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
10 september 2011 at 10:31

ja zawsze lubilem szkocowac olowkiem ale po przeczytaniu juz nie jestem pewien czy ja umiem

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register