26 august 2011

poetry

agnieszka_n
agnieszka_n

szkice ołówkiem (6)

promienie  rozbijają  się o dymiące kominy i cmentarne krzyże
wzlatujące do czegoś, co nazwano niebem.

to krzesło poraża zimnem, a jabłko rani dziąsła do krwi,
ale przynajmniej wiem, że jeszcze czuję.

żywcem wyjmuję z brzucha frazesy, którymi mnie karmiłeś
i oddaję krzyk zdecydowanymi bohomazami.

choć szyby są wybite i uśmiech schowany w ustach
trzeszczy jak piasek między zębami

z uporem atlasa i wiernością penelopy
potrzymuję dach naszego domu. 

2011.

An - Anna Awsiukiewicz
26 august 2011 at 19:45

Ładne te Twoje szkice:)

report

Miladora
26 august 2011 at 19:59

Właśnie - dobre są te Twoje szkice, chociaż siedziałam cicho na razie. ;) Agnieszko - "promnienie" popraw. ;) I mam małą uwagę - "rozbijają/wzbijające" - wpada na siebie brzmieniowo. Pomyśl nad "wzlatujące" - za jednym zamachem pozbywasz się podwójnego "się" w "rozbijają się/wzbijające się". Dobrego. :)

report

agnieszka_n
26 august 2011 at 20:09

dziękuję za pomoc, miladoro. pozdrawiam :)

report

Miladora
27 august 2011 at 03:48

Proszę bardzo, Agnieszko. ;) A skoro tu jestem, to taki mały detal - "cmentarne krzyże, wzlatujące do czegoś" - przecinek zbędny. ;) Miłego dnia... :)

report

sergiusz juriev
26 august 2011 at 20:24

choć szyby są wybite i uśmiech schowany w ustach trzeszczy jak piasek między zębami z uporem atlasa i wiernością penelopy potrzymuję dach naszego domu. ntrygujace powiedziano ;-)

report

agnieszka_n
26 august 2011 at 21:25

:)

report

dodatek111
27 august 2011 at 09:55

sama zjadasz jabłko...wszystko inne w tym raju. ręka coraz sprawniejsza w szkicowaniu

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register