21 december 2010

poetry

Marta Grzebuła
Marta Grzebuła

Scenariusz

Po równi pochyłej stąpa
krokiem nie pewnym słabym
zgarbiony człowiek samotny
ze wzrokiem utkwionym w skały

nie patrzy nawet pod nogi
bo nie ma takiej potrzeby
i tak będzie spychany
tam gdzie nie ma nadziei

los mu drogę wyznaczył
scenariusz gotowy otrzymał
lecz stwórca tego wszystkiego
z prawdą istnienia się mijał

przecież ów człowiek zgarbiony
idący po równi pochyłej
w otchłani życia się znalazł
a miał on  znaczyć tyle...

w planach był mężem honoru
ojcem radości w kolebce
i piewcą prawd oczywistych
miłości ziarna siewcem

zbierać miał plony obfite
tego co obsiał o świcie
przecież miał kochać i wielbić
a zmarnowano mu życie

03-09-2009

RENATA
3 january 2011 at 13:02

WITAM...NO COZ fajnie napisany wiersz pewnie nikt przeznaczenia nie pokona to co los mu dał on łapczywie brał a zaplatą była równia pochyła

report

Slawrys
12 october 2011 at 21:16

przejawia się w twej twórczości motyw krzywdy ludzkiej jaką doznają jednostki - fajnie że zauważasz, ale nie wytłumaczysz w żaden sposób tym co krzywdzą żeby zaprzestali, tradycja jest ważniejsza :)) dobry temat i przekaz :)

report

Marta Grzebuła
12 october 2011 at 21:20

Dziękuję :} za wgląd

report

Withkacy
12 october 2011 at 21:23

niepewnym* / otchłań życia/? I jeszcze to/ lecz stwórca tego wszystkiego z prawdą istnienia się mijał /? Staram zrozumieć się puentę. Pozdrawiam

report

Marta Grzebuła
12 october 2011 at 21:37

Witaj. Każdy z nas w jakimś momencie życia ma plany nadzieję a czas pokazuje mi że nic z tego...Ocieramy się o ułudę własnych nie tak marzeń, bo to jakby rozumiemy, że jest nie realne, ale wewnątrz nas i tak drzemią pragnienia. Wiersz powstał pod wpływem chwili, kiedy na swoje drodze, takiej zwykłej normalnej do pracy zobaczyłam człowieka, który siedział na ławce nieco podpity, ale nie pijany i szeptał słowa..."Dlaczego" wówczas przyjrzałam się Mu i oniemiałam to był mój kolega ze szkoły....ongiś najlepszy uczeń laureat wielu nagród itd a dziś siedział sam w brudnej starej bluzie i prowadził swoisty monolog, pełen żalu i rozczarowania...Nie wiedziałam czy Go zawstydzę jeśli podejdę i bijąc się z myślami przeszłam wolno obok pragnąc zwrócić na siebie uwagę...On jednak był zapatrzony w próżnię a ja przypomniałam sobie naszą rozmowę z przed ponad 40 laty...Planował skończyć studia chciał tak wiele a jednak tak nie wiele otrzymał...I choć nie wiem na ile sam zawinił, zrobiło mi się żal...i bardzo smutno...Człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje-przypomniało mi się i tak powstał ów wiersz....Pozdrawiam serdecznie.

report

Withkacy
12 october 2011 at 21:41

Rozumiem, nie każde jednak powiedzenie trzeba brać jako punkt wyjściowy. /Człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje/ że niby jak? Dziękuję za obszerny komentarz.

report

Miladora
12 october 2011 at 21:59

Każdy świt życia obdarowuje człowieka niezliczonymi możliwościami - niestety, on sam najczęściej zaprzepaszcza szanse. ;) Więc tu nie bardzo bym się zgodziła z pointą "a zmarnowano mu życie". Zmarnowano, jeżeli pozwolił na to. ;) Po równi pochyłej idzie się do góry lub w dół. Wybór należy do nas. Rozumiem splot różnych okoliczności, ale ludzie potrafią być naprawdę bardzo silni. To słabi najczęściej przegrywają. Też znam takiego kogoś - los mu dał szansę kilkakrotnie, a on tego nie wykorzystał... Czasem coś się ma na własne życzenie, niestety.// A co do wiersza, to popraw, Martuś, to "nie pewnym" - niepewnym. ;) No i taka sugestia - "zbierać miał plony obfite tego co obsiał o świcie" - w tym kontekście zbierać "z tego co obsiał" (z pól, z powierzchni jakiejś), albo - "zbierać miał plony obfite tego co zasiał o świcie" - taka mała różnica gramatyczna. ;) Mówiąc uczciwie, trochę bym go jeszcze wygładziła - na przykład zwrotkę z powtórzeniem "człowiek zgarbiony idący po równi pochyłej" - masz to na początku i tu by się przydało inaczej to ująć. ;) Rytm też by można było lekko wyrównać - masz od 7 do 9 zgłosek, ale specjalnie nie przeszkadza przy czytaniu, więc można zostawić. Witkacy zwrócił uwagę na "otchłań życia" - unikałabym takich metafor. ;) Miłego wieczoru... :)

report

Darek i Mania
12 october 2011 at 22:21

a "człowiek zgarbiony idący po równi pochyłej" -garb zatem równoległy do toru czy raczej prostopadły bo iść można w górę ale i w dół -ale to z textu wynika że różne bywa to nasze życie --spodobał się wiersz :)

report

Marta Grzebuła
13 october 2011 at 13:47

Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za wgląd, komentarze i wszystko o czym piszecie wezmę pod uwagę. Pozdrawiam

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register