Rozpad

Tego dnia kiedy urodził się syn uświadomiłam sobie nieuchronność śmierci. Dawniej
był tylko strach, teraz to była pewność.
Przede mną nocne czuwanie i pilnowanie, żeby wydoroślał, ale w jakimś sensie moja rola wydawała się już skończona.
Poczułam, że zaczyna się rozpad. Początkowo nikt się nie domyślał; przez jakiś czas usiłowałam stwarzać pozory – szminka, buty na szpilce, modny płaszcz, jednak oszustwo zwolna wychodziło na jaw.
Zaczęło puszczać tu i tam. Pęknięcia na skórze, bruzdy, braki w uzębieniu.
Zgarniam teraz wokoło siebie okruchy mojego ciała, skrzętnie je ukrywam, żeby nie odkrył, nie zauważył nikt,
jak szybko mnie ubywa.

Mirka Szychowiak
21 june 2010 at 21:31

Taki króciutki ten tekst, a mógłby być scnariuszem do filmu. Przejmujące jest to obnażanie, nie wiem, czy strachu, może świadomości, że oto nagle kobieta zamienia się w matkę, szczęśliwą, ż jest dziecko, które już natychmiast widzimy "później", coraz większe, wreszcie dorosłe i ta myśl nieuchronnie sprowadza na młodą matkę wizję siebie, ktora przecież będzie "rosła" razem z jej dzieckiem, będzie się od niej po kawałku odrywać młodość. Trudno tu jeszcze cokolwiek dopisać, bo ściska w gardle

report

Jarosław Trześniewski
22 june 2010 at 10:50

Piekny tekst, słusznie zauwazyła Mirka - scenariusz do filmu! Każdego dnia nas ubywa. ale ... Zacytuje piekne i przejmujące przesłanie śp. Anny Kamieńskiej z wiersza "Stare kobiety" Stare kobiety patrzą w lustro to nie ja krzyczą z pomarszczonej skóry(...) stare kobiety umierają. Prawdziwa młodość jest na końcu drogi,.. Pozdrawiam ,mocno poruszony, pani Wando, piękny i bardzo dobry tekst.

report

Jarosław Trześniewski
22 june 2010 at 10:51

Ps ze nadużywam " pieknosci "prosze wybaczyc, rzadko mnie coś tak porusza, a Pani tekst- bardzo.

report

No hole in the water
22 june 2010 at 17:10

Pęknięcia na skórze, bruzdy i braki w uzębieniu nie skojarzyły mi się w tym tekście z upływem czasu, a raczej z się rozdawaniem i siebie traceniem. To taki mój osobisty asocjacjonizm.

report

Rmk
23 june 2010 at 09:25

Piękna krótka forma literacka... Jednakże dramaturgia, jej ujęcie jest za mocno przeskalowane w kierunku "nie życia"... tak osobiście postrzegam... Pozdrawiam serdecznie!

report

Aleksander Selkirk
24 june 2010 at 21:32

To juz czytalem wczesniej. Jak bylo swietne (i przerazliwie smutno-piekne), tak dalej jest. Proste a jednoczesnie doglebne spojrzenie na entropie powodowana "rozmnozeniem"--tylko pozornie jest to paradoks. No i troche bardziej ludzkim jezykiem--moim zdaniem takie male arcydzielo.

report

Wanda Szczypiorska
24 june 2010 at 22:42

No, no. Dziekuję.

report

Smihel Angelo
25 june 2010 at 08:56

Dzięki pani uświadomiłem sobie nieuchronność życia. Pozdr.

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
5 july 2010 at 22:19

rozpady tez miewaja rozne twarze, roznej urody i roznego zaawansowania....

report

Edmund Muscar Czynszak
6 july 2010 at 23:40

Banalny temat nadający się do pamiętnika oczywistych.

report

Nina Malina
9 july 2010 at 23:17

nic nowego nie przedstawilas,samo zycie moja droga.Mlodosc nie wiecznosc.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register