E.T.


paradoksalnie


przejrzyj się w Słońcu
nie maluj tak dosadnie
smutku
łez zabrudzonych
imienia co kaleczy (…)
 

czas się nagle rozproszył naciągnął płaszcz i przyspieszył kroku
 
chwilowo uciekam w złudzenia że jeden wspólny moment może
nadać sens całości zdarzeń
jeden okruch zmieni się w wypieczony chleb
to moje opium na przyszłość
starymi i pogniecionymi poglądami
prostuję ścieżki
wyrozumiałość dla siebie też przecież ma swoje granice
 
paradoksalnie
kiedy smutek dobiera odcienie do mojej sukienki
czuje ciebie obok
ruszam wtedy pod słońce
za przewodnika mając  słowa i ciszę
szukając sensu w bezmiarze dróg
 
życie to sen tylko
więc mnie proszę wyśnij



https://truml.com


print