23 april 2014

23 april 2014, wednesday ( Level 9 i 3/4 o tym, co bym z tobą robiła )

Dzisiaj jest Dzień bez Ludzi. Nie pójdę do XIII Igieł, nie poczytam Przybyszewskiego, nie wyjdę na siłownię. Nie spróbuję nawet udawać, że chcę zrobić coś produktywnego. Wypiłam pół butelki wina. Sama. I nie jest mi lepiej. Nie jest mi raźniej. Jest mi gorzej. Pali mnie w gardle - może to przez zbyt tanie wino, a może to przez słowa, które chcę wykrzyczeć, ale nie ma do kogo. Gdybyś tu była, kupiłybyśmy więcej wina, zapaliły świeczki i skoncentrowane gapiły w płomień, myśląc o naszych marzeniach i święcie wierząc, że Salamandra - żywiołak ognia - je spełni. Oglądałybyśmy też zdjęcia facetów - ja tego, ty tamtego; zastanawiając się, czy naprawdę cały świat zawaliłby się, gdyby raz w życiu nam się udało. Gdybyśmy były idealnymi puzzlami tych facetów. Potem zjarałybyśmy paczkę fajek (pamiętając, że różowe slimy się nie liczą) i popukały w czoło. Ja rzuciłabym kilka wyświechtanych żulczykowych cytatów, a ty powiedziałabyś, że jestem o wiele lepsza, tylko muszę się skupić, muszę dobrać słowa. Powiedziałabym ci też, że znowu mam częstoskurcz na myśl o Tym Facecie, chociaż obiecałam ci, że już nie; że w mojej głowie zasłużył już na nazwę własną, pisaną z wielkiej litery. Wtedy ty po prostu spojrzałabyś na mnie ze zrozumieniem, bez tych banalnych dodatków. 
 
Ale jestem sama. Nie powinno się dawać mi alkoholu, kiedy nie ma obok jakiegoś życzliwego mi człowieka. Mogę jak zwykle zrobić coś źle - napisać niewłaściwą wiadomość skomlącą o trochę czułości albo odebrać zbyt ckliwy telefon i w winnym upojeniu powspominać stare czasy. Zauważyłam, że wino determinuje najlepsze rzeczy mojego życia. Naprawdę - naprawdę mogę po nim robić o wiele fajniejsze rzeczy. Ostatnio zrobiłam kilka fajnych rzeczy, ale chuj z tego wyszło. Jak zawsze.
 
Przyszła wiosna, a wraz z nią na ulice wyszły moje galaktyczno-fantastyczno-kosmiczne trampki, które robią to samo, co zeszłej wiosny - sfrustrowane kopią w krucze drzwi, pokonują miliony schodów do rynkowej biblioteki, rozglądają się za właściwą osobą i przyciągają uwagę. Dużo uwagi. Tak, kurwa, te trampki są granatowo-srebrne, spadajcie. Nienawidzę wiosny. I podejrzanych ludzi, którzy ciągle idą przed siebie z uśmiechem na ustach. Jak to jest w ogóle możliwe? Takie zachowanie powinno być karane.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 3 | rating: 0/7 | report | add to favorite

Comments:

ApisTaur,  

in vino veritas / dysonans wiosenny / kochać ?/ nienawidzić ?/ dylemat niezmienny / patrzeć oczami czy sercem ?/ wyjść /czy się zaszyć w kąt ciemny?//:-)

report |

Bazyliszek,  

powiedzialem raz, i juz nigdy:)))))

report |

Filip Kaczmarczyk,  

Znowu jakiś durny rym, ale pasuje mi tu: tak czy siak wino zawsze winny ma smak.

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register