Ivette

Ivette, 11 november 2017

XLI

kobiety tęskniące tłoczą się 
w kolejkach supermarketów
przepychają łokciami marzenia 
o wilgotnych pocałunkach
o różanym nadzieniu
o beztroskich porankach z nosem w kawie

kobiety tęskniące brodzą po pas
w perfumowanym strumieniu
woda trąci starością 
panuje w ogóle rozkład nieład orgia destrukcji
ciała ponętne jak padlina
i one
w czarnych sukienkach
malują nabrzmiałe usta
naciągają pończochy
z uśmiechem ustawiają w rzędzie
szerokie miednice
i czekają na rozstrzelanie


number of comments: 6 | rating: 0/5 | detail |


Ivette

Ivette, 13 february 2017

XL

napijemy się kawy i opowiesz mi o tym
jak wygląda życie rozciągnięte
między dwiema szynami
 
oboje lubimy ciemność
więc będzie ciemno

po omacku skropię ci usta winem
i przełknę tę rozmowę jak przełyka się chleb
ciężkie powieki opadną na pijane oczy
pociąg nie nadjedzie prędko

opowiadaj.


number of comments: 1 | rating: 0/3 | detail |


Ivette

Ivette, 4 december 2016

XXXIX

pasażerowie tramwaju numer 5 od rana mają ponure miny
okna restauracji proszą o litość przechodniów
chodniki nierówno błądzą po stopach
przepychają kolejki, tłumy, wycieczki, delegacje
torują drogę nieszczęściu

w tym mieście panuje chaos

bezrobotna kobieta na wóżku odwiedza
dawno zmarłą ławkę przygląda się z niesmakiem
i spluwa pod jej bezwładne nogi
w ogóle króluje mróz i śniegi wnoszą błoto do domów

ja-chaos

ktoś się do mnie uśmiecha
ktoś dotyka włosów za uchem
potem spływa mokrym językiem po szyi
całkiem dobrze to wychodzi
może uda się zapomnieć o tym jak jest zimno


number of comments: 2 | rating: 0/4 | detail |


Ivette

Ivette, 30 october 2016

XXXVIII

czas zatrzymał to miasto
uśpieni dosięgamy nieba
gwiazdy dziesiątkują myśli i kołyszą nas
na wpół martwych żołnierzy wrześniowego popołudnia
gdzie powietrze bierze swoich pierwszych zakładników
w ogóle panuje chyba groza
chyba się boimy też siebie nawzajem
chyba pożeramy
rozkołysani jak gwiazdy


number of comments: 2 | rating: 0/2 | detail |


Ivette

Ivette, 22 october 2016

XXXVII

nie mam ci nic do powiedzenia
po kolacji wyjdę na spacer
zapomnę jak mam na imię
i zanurzę się w mieście które cuchnie przegranym życiem
potem pocałunkiem przywrócę ci powietrze
razem odetchniemy beztroską


number of comments: 1 | rating: 0/4 | detail |


Ivette

Ivette, 17 october 2016

XXXVI

minęła dziesiąta

rozdzwoniły się deszcze kieliszków i pytasz jak jej na imię
spojrzenie ma mokre oczy dwie krople niebezpieczne wiry 
wiem tylko o alkoholach co milczą w pokoju obok
po stole sunie jakiś niedopałek o nim nie wiem nic
miasto jest jak popiół

mija trzecia

pytasz o czas co płynie przez palce wyrzuca za burtę grzechy
stare żagle ciągnące na mieliznę wiatr co rozrzuca myśli pirackie smutne piosenki
nie pyta o imię nazywa szumem i skały rozbija oddechem 
nie ma jej w powietrzu unoszona wszechświatem pożera gwiazdy
księżyc jest jak popiół


number of comments: 1 | rating: 0/3 | detail |


Ivette

Ivette, 25 august 2016

XXXV

to od czego zaczyna się kolejny rozdział nie można wyszeptać
nie można tego dotknąć ani nazwać kształtem
to tylko rozgniata dużym palcem i palcem podnieca
nieobecny przychodzi
nieobecny patrzy
nieobecny słucha
nieobecny trzyma bat w lewej dłoni skręca na prawo 
i zaciska pięść na gardle ból moczy powietrzem
które ulatuje jak myśli znika za pierwszym rogiem ulicy
pochłania ściany kamienic i penetruje okna dużym palcem
ten duży palec podnieca
potem odchodzi nie słucha nie patrzy
zostawia bat i trupa w fortepianie
fortepian gra coś smutnego dźwięki czarne diamenty
zimne stopy usta otwarte zaplątane palce


number of comments: 1 | rating: 0/1 | detail |


Ivette

Ivette, 11 august 2016

XXXIV

to lato nie daje nam schronienia ani żadnych szans
powoli rozkładają się dni butwieją ostatnie ciepłe noce
nogi niosą w tył - wracam do domu 


można mnie dziś kupić za bezcen


number of comments: 4 | rating: 0/7 | detail |


Ivette

Ivette, 8 august 2016

XXXIII

pokój w którym nikt nie mieszka
w którym nikt się nie budzi nikt nie zasypia
w którym brakuje pocałunków
deszczu wieczornych rozmów o niczym
twoich oczu moich oczu zapatrzonych w jego usta jej zapachu
ich szeptu uśmiechu płaczu cudownego znudzenia płaczem
...nic
chyba że cisza
chyba że ciemność
chyba że obłęd co nasze głowy rozrywa
jak wiatr potężne fale miota po oceanach
tak odrywam cię od siebie zdrapuję ze skóry
zmywam z policzków odklejam od stóp 
rozbieram ciało z twojego spojrzenia ze wspomnień z wrażenia 
że jest że pulsuje krew że rytm groźny że wieczorne przestraszenie
...a wszystko bo schował mnie w sobie jego zraniony bok


number of comments: 1 | rating: 0/2 | detail |


Ivette

Ivette, 28 february 2016

XXXII

rozrywam cię kawałek po kawałeczku
ręka dłoń palce kolana kostki
i tak przeżuty leżysz w kuchni na podłodze
sufit oddzielony od niej niebieskie
powietrze deszcz zapach uczty
tak zaczynają się wieczory zimowe


pod powiekami świat wygląda inaczej
jest cieplej
krew tańczy po ciemku i dotyka po ciemku
ja jestem w tobie
płynę
odkrywam ramiona
jestem piękna


number of comments: 2 | rating: 0/2 | detail |



10 - 30 - 100  




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register