26 october 2015

Trzy modlitewki

Powiem bez wstępu: słowo modlitewki, od kiedy je poznałem, cieszy mnie i wzrusza. Pozwala także prowokować, a prowokować kocham. Zapytaj swoją dziewczynę, żonę, a jeśli nie masz dziewczyny ani żony, zapytaj kogokolwiek: jakie są twoje ulubione trzy modlitewki? Naucz się prowokować. Naucz się prowokować ważne rozmowy.
Tyle słodyczy znajduję w słowie modlitewka. Słowo to, Kościół zgubił. Poprawnie politycznie słowo modlitewka zdecydowanie też nie jest ani w języku Kościoła, ani w języku polityki. Skąd znam, to słowo? Było tak.
Poszedłem Bogu ucha winny na mszę. W kruchcie lud zostawia dla współwyznawców przeczytane katolickie gazety, obrazki, litanie, czasem książka się trafi. Tak też było tym razem. Ktoś zostawił małą książeczkę. Tak małą, że mam ochotę zmierzyć ją linijką. Ponieważ linijki nie mam pod ręką, zmierzę ją metrem budowlanym, który przechowują w szafce, w przedpokoju. Idę po metr. Już mam. Już mierzę. Książeczka przyniesiona z kościoła jest o wymiarach 8 x 5,5 x 1 cm. Grzbiet ma zniszczony jak stary człowiek. Ale nadaje się do naprawy.
Zaniosłem książeczkę do introligatora Grzegorza Lewandowskiego, który pracownię ma przed poznańską farą, przy ulicy Gołębia 3, i powiedziałem (jesteśmy na ty), żeby oprawił modlitewnik na wesoło. Ma to być najbardziej na wesoło oprawiony modlitewnik świata! Grzegorz otworzył zeszyt, w którym zapisuje szczegóły zlecenia, ustalenia z klientem i pyta: na wesoło czyli jak? ‒ Na wesoło! ‒ mówię. Tyle lat w rzemiośle i nie wiesz, jak oprawia się książki na wesoło! ‒ skanduję umiarkowanie głośno, uśmiechając się do praktykantek klejących tekturki. Jak Mistrz nie wie, jak oprawia się na-we-so-ło, to niech zapyta dziewczyn! ‒ powiedziałem śmiejąc się do praktykantek i bez pożegnania, jak jakiś dowcipny luzak lub cham, opuściłem pracownię introligatorską.
Po długim czasie, po bardzo długim czasie, przyszedłem po odbiór modlitewnika. Oczywiście modlitewnik nie był oprawiony, ponieważ introligator Grzegorz Lewandowski, tak jak wszyscy introligatorzy, których znam, na oprawienie książki potrzebuje nie bardzo dużo czasu, lecz, bardzo, bardzo, bardzo dużo czasu. Poznańscy introligatorzy oprawiają mi okrutnie długo, ponieważ wiedzą, że ich lubię. To mnie gubi. Nie dziwcie się, że z pracowni introligatorskich wychodzę bez słów pożegnania.
Po bardzo, bardzo, bardzo długim czasie poszedłem na Gołębią 3 po modlitewnik. W gablocie zobaczyłem małe coś, w płócienku, w różowo-żółte kwiatki. Domyśliłem się, że jest to mój modlitewnik. Ponieważ nie często mam w rękach książeczki oprawione w łąkowe kwiatki, powiedziałem do Grzegorza: Podoba mi się. Jak chcesz, to potrafisz oprawić na wesoło.
Jestem w domu. Za oknem śnieg. Kaloryfer przyjemnie grzeje. Jedna duża żarówka na środku sufitu nazywać się luxlux. Stół, przy którym czytam i piszę, oświetla lampka. Kiedy się modlę, lubię zapalić dodatkowo świeczkę przy obrazku, który akurat mi pasuje i dlatego jest postawiony blisko. W rękach mam najbardziej na wesoło oprawiony modlitewnik świata. Wyklejki są w kolorze magnolii z arboretum w Kórniku. Kapitałki są liliowe i w podobnej pastelowej tonacji jest liliowo lamowana wstążka. Okładkę poznajecie, płótno z łąkowymi, słonecznymi kwiatkami. Pisząc słonecznymi, mam na myśli to, że płatki są jasne jak słońce. Mnie się podoba. W modlitewniku na stronie 196 są Trzy modlitewki do św. Stan. Kostki:
1. O cnotę czystości 2. O cnotę miłości 3. O dobrą śmierć.
Czegóż od życia chcieć więcej? Modlitewnik nosi tytuł W górę serca. Podtytuł Książeczka do nabożeństwa dla wszystkich stanów. Zebrał i ułożył X.A.S. Wydanie czwarte, Miejsce Piastowe 1948, nakładem Zgromadz. św. Michała. Jest nihil obstat, censor librorum Dr Thomas Wąsik oraz POZWALAMY DRUKOWAĆ Przemyśl, dnia 14 września 1948, Fr. Barda bp. Na stronie tytułowej, niewprawną w pisaniu ręką, ołówkiem jest napisane Jezu najmiłościwszy zmiłuj się nad nami. W bardzo małym modlitewniku właścicielka (jak intuicyjnie sadzę, właścicielką modlitewnika była kobieta) dopisała ołówkiem modlitwę. Streściła modlitewnik. Kobieta, niewprawną w pisaniu ręką, streściła modlitewnik: Jezu najmiłościwszy zmiłuj się nad nami.
A ja wam sadzę felieton o Trzech modlitewkach do św. Stan. Kostki. Pewnie już nie chcecie, żebym Trzy modlitewki przepisał. Zresztą nie wiem. Jak się spotkamy, zapytajcie mnie o nie. Umiem na pamięć.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 4 | rating: 0/5 | report | add to favorite

Comments:

alt art,  

zresztą..

report |

hierinim,  

Panie alt art dziękuję. Taki słaby dziś komentarz? Stać Pana na więcej. Pozdr

report |

alt art,  

żałobę wyborczą mam..

report |

Ania Ostrowska,  

moim pierwszym, najprostszym skojarzeniem na słowo "modlitewka" było "Anatewka". Nie wiem, czy konwersacje Tewjego Mleczarza, zostały zapisane w książeczce oprawionej w łąkowe kwiatki, ale moim zdaniem, jakby dobrze poszukać - są.

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register