14 december 2017

(pół)mrok

ściany oddychają ciszą
bezgłośnie złuszczając spękany naskórek

zegar dyskretnie przymknął oko
i odwrócił się na drugi bok
tyłem do okna
udaje że nie widzi łez na pękniętej szybie

suche drzazgi podłogi zachłannie spijają wilgoć
pęczniejąc (coraz bliższe sobie) zapomniały o skrzypieniu
straszy pustym oczodołem zimny piec

kot już dawno znalazł
u sąsiada
ciepły kaloryfer i mleko z kartonu
farciarz albo pragmatyk

bo w tym domu nie będzie nawet
myszy pod choinką
choinki też nie będzie

tylko (pół)cień
samotnego człowieka


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 21 | rating: 0/8 | report | add to favorite

Comments:

alt art,  

pędzel vermeera..

report |

lilidae,  

u niego mleko sączy się wąską stróżką, nieprzerwanie...

report |

ApisTaur,  

ciężko jest / być mikołajem //:)

report |

lilidae,  

Chyba nie podjęłabym się tej "roboty" :)

report |

smokjerzy,  

Pewnie się starzeję, bo, z roku na rok, coraz smutniejszy ten wiersz. I ciągle piękny. Dobrze, że go przypominasz.

report |

lilidae,  

Jesteś coraz...wrażliwszy :) Ale to nie ma nic wspólnego z wiekiem :)

report |

Jestem,  

...to tylko pół ja i pozdrawiam...

report |

lilidae,  

Pozdrawiam Cię "całościowo", Jestem!:)

report |

bosonoga,  

Doskonale oddany nastrój – pustki i samotności. Przeczytałam „cisza bezgłośnie złuszcza spękany naskórek „ - i bardzo mi się spodobało :) Pozdrawiam ;)

report |

lilidae,  

Dziękuję, Bosonóżko :) I mnie bardzo się spodobało, jak przeczytałaś ten fragment, tylko...ta ściana murem stoi i nijak nie umiem się jej pozbyć :))

report |

Wieśniak M,  

"ściany oddychają ciszą" nie przemawia do mnie ta fraza. Buntuję się coś we mnie na myśl o ścianach( dzieło rąk ludzkich) oddychająch bez stwórcy( człowieka) wyobrażam sobie że taka ściana oddycha ludzkim szeptem, krzykiem, śmiechem, płaczem, ale w ciszy stygnie, umiera, odchodzi jest bez znaczenia, bez sensu. Odchodzi w niebyt, zapada w letarg etc.:)

report |

lilidae,  

A możemy pójść na kompromis? ;) czy jeśli zmienię w tej frazie "oddychają" na "chłoną", to przemówi lepiej? nie umiem bronić swoich wierszy, bo sama mam do nich bardzo krytyczny stosunek, ale w tym tekście (z założenia) nie tylko ściany miały mieć "duszę". to właśnie "dzieła rąk ludzkich", są niemymi towarzyszami człowieka, którego nawet (jedyny ożywiony) koci bohater drugiego planu opuścił, kierując się instynktem. ale to chyba niepotrzebny "wywód":) no mówiłam, że nie nie umiem "walczyć" o swoje:)) niemniej dziękuję, Wieśniaku, za czytanie i konstruktywną opinię- bardzo to sobie cenię. Pozdrawiam:)

report |

Wieśniak M,  

Nie Lilidae, nie chodź na kompromisy, to Twój wiersz. Jesteś jedyną dysponentką środków jakie chcesz użyć. Podzieliłem się z Tobą własną wrażliwością. Odbiorem czytelnika. Jeśli to dla Ciebie cenne, to się cieszę. Wracając do słów- chłoną, brzmi inaczej chyba drapieżniej. Oddech to wymiana coś za coś. Chłonięcie jest czystym egoizmem. Pozdrawiam:)

report |

Wieśniak M,  

Rzeczy mają swoich właścicieli. Ich zasadność na świecie, ich byt jest symbiotyczny. Żyją "oddychają"wraz z właścicielem. Często są do niego przypisane. Oczywiście kupujemu przedmioty w szmateksach, na aukcjach w lombardach. Nie dzieje się nic strasznego. Ale popatrzmy na kilka przychodzących mi w tej chwili na myśl przykładow. Łuk Odyseusza czy miecz Ekskalibur. Nikt poza wskazanych przez przeznaczenie ludzi nie mógł ich używać. Bez nich były bezużyteczne, zastygłe w bezruchu na wpółmartwe. W początkach dziejów często grzebano właścicieli wraz z przedmiotami którymi się otaczali za życia. Z jednej strony dziwi fakt marnotrawstwa, z drugiej zastanawia aspekt duchowej łączności między człowiekiem a danym artefaktem. Jakiś czas temu na Trumlu jeden z użytkowników zamieszczal zdjęcia opuszczonych domostw. Widok był przygnębiający. Pozostawiał wrażenie jakby krokwie nie wytrzymywały ciężaru samotności bez oparcia na silnych człowieczych ramionach. Nie będę dalej rozwijał tego wątku. Myślę że te kilka myśli w jakiś sposób wyjaśniają moje obiekcje dla wspomnianej frazy. Wszyscy mamy własną wrażliwość dlatego nie ma sensu zmieniać słów pod wpływem obiekcji czysto subiektywnych odbiorcy. W moim odczuciu pierwsza fraza tworzy dysonans dla obrazowej i nastrojowej reszty.

report |

lilidae,  

Cieszę się, Wieśniaku, że tak do tego podchodzisz:) Rozumiem Twoje obiekcje i starałam się spojrzeć na wiersz obiektywnie, ale to trudne. Bo, jak sam mówisz, możemy różnić się wrażliwością, albo tylko (lub aż) emocjami, które towarzyszyły mi przy pisaniu, a Tobie przy odbiorze wiersza. Jak mówiłam, biorę do siebie wszelkie uwagi, opinie, krytykę, szczególnie jeśli wypowiadają je osoby, których twórczość cenię. Ale przyznaję- nie radzę sobie dobrze z korektą swoich wierszydeł:) Ale...tutaj chyba wytłumaczyłam to lepiej- https://truml.com/profile/poetry-detail/221400 Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam:)

report |

E.T.,  

osamotnienie...dom dzieli je z właścicielem. zwróciłam uwagę na wersy: "zegar dyskretnie przymknął oko i odwrócił się na drugi bok tyłem do okna". tak jakby samotność płynęła dwa razy wolniej razem z tą łzą na szybie. przejmujący, smutny wiersz

report |

lilidae,  

Bardzo dobrze odczytujesz emocje, które towarzyszą mi przy pisaniu...To motywuje :) Dziękuję serdecznie, E.T. i pozdrawiam :)

report |

E.T.,  

to dla mnie ogromny komplement Lili, dziękuję :) i... oby motywacja przynosiła owoce dla nas, czytelników :)

report |

lilidae,  

To tylko (bardzo dla mnie miłe) odkrycie, że Ktoś mnie rozumie, a ja odnajduję trochę siebie w czyichś wierszach:)

report |

ApisTaur,  

ups / przez przypadek podpiąłem mój wiersz / ale nie ten o który mi chodziło / gdyż ma identyczny tytuł jak ten właściwy (dopiero się dopatrzyłem dubletu tytułów)//:\

report |

lilidae,  

:) Przeczytam jeden i drugi:)

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register