13 february 2018

Szymek


Tego dnia było tak słonecznie, ani jednej chmury,
tylko coraz ciszej.

Ciszej. 

Jakżeż chciałbym zamienić się
z kwiatami jaśminu - nie drżały.

Panie. Strach widziałem przez szpary stodoły
- bezszelestne wołanie do Boga.

Wyciągając go za czarną czuprynę,
kopać dół kazali
- dwunastoletnie dłonie krwawiły.

On kopał i kopał. Dla siebie, dla nas,
a my klęczeli, klęczeli - wpatrzeni.

Panie Boże, zmiłuj się nad nami
i nad nim, przecież on tutejszy 
- jeden świat.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 4 | rating: 0/4 | report | add to favorite

Comments:

Ania Ostrowska,  

Niezwykle wrażenie robi ten wiersz, bardzo mi się podoba. Inwersje, które normalnie by mnie drażniły, tutaj wpisują się w styl i nie będę się ich czepiać. Natomiast dostawiłabym dwa przecinki: po "słonecznie" i po "Boże". Uff, mocny wiersz, także z powodu swojej prostoty.

report |

zingara,  

Aniu dziękuję, już dostawiam.

report |

lilidae,  

Przejmujący... Wrócę do niego.

report |

zingara,  

dziękuję:)

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register