guccilittlepiggy


Theatrum funebris


Totentanz już tylko na świeżych kartach. Jeszcze wczorajszy dym tańczący z chmurami żeby przykryć przyćmić zastąpić? Pamiętasz te zakopcone świece zachodów?

Spłaszczona noc kładąca się równo jak stygnący umarły. Chyba będzie coraz podłużniej. Zapraszająco wyciosane skrzydła. Komu grozi owrzodzony anioł? One nie powinny nosić własnych twarzy.

Zapadło. Nie dopraszaj się świateł. Żadna to ostateczność. Na tę zbyt krótki masz język. Zbyt niespokojne palce. Drgnęły przy każdej próbie owadzich godów.

Teraz pora na wystawny łopot żalu. Świętuj.
Jesteś gotowy. Znikną ci wszyscy.



https://truml.com


drukuj