Yaro


by biło więcej


na deszczu moknę
w szumie wody się zapadam
jaka dobra czekolada

ciszy łyżeczką karmiony
w dłoni poskładam się w sen
w gardle sucho próbuję
przełknąć chwilę z tobą

zmęczony umykam w świat niewiadomy
gdziekolwiek
idę  tak samotny

wypełnione życie życiem idzie
jak na statku niepożądany ogień
ciągle do przodu nie oglądam telewizji

słucham płaczu wierzby
pozbieram gruszki zapalę serce by biło więcej



https://truml.com


drukuj