Falcon911


Cztery godziny


Pod nieobecność świtu
Tkwię w ciepłej mgle godziny pierwszej
słuchając hałasów, jakie wydaje cisza.

Oślepiony mrokiem
Widzę swoją własną krótkowzroczność
Bo dotąd nie widziałem

Ciebie.

Pod nieobecność świtu
Tkwię w ciepłej mgle godziny drugiej
Myśląc o migdałach. Bynajmniej
nie niebieskich.

Oślepiony mrokiem
Widzę jaśniejący obraz w swym umyśle
Który cały czas mi towarzyszy.

Twój.

Pod nieobecność świtu
Tkwię w ciepłej mgle godziny trzeciej
Czując pod mostkiem tę nieczułość tęsknoty

Oślepiony mrokiem
Widzę własną bezsilność
Ale też wyraźną nadzieję na ujrzenie

Ciebie

Świt już puka mi w okno
Dyktatura słońca zalewając świat
Zmusza do przerwania ciszy.

Przywrócony jasnością wzrok
Nie pozwala mi nie widzieć Ciebie
I dobrze.

Bo sama wiesz, że zdychałem bez Ciebie
Odkąd tylko zgasiłaś lampkę.
Gdy skończyłaś czytać.



https://truml.com


drukuj