Marta Grzebuła


ODLICZANIE






Mijała mnie.

Ubrana w perfekcyjnie skrojony płaszcz,


żadnej zmarszczki.


Jej czarne buty, odbijały światła ulicy.


Tam, po chwili gasły.


Krok ciężki, nierówny.


Musiała przecież udźwignąć .


85 wiosen.


        85 lat.


               85 zim.


Lato zasypały rdzawe liście.


Zapanowała jesień.


W oczach jej było coś dziwnego...


Wołały mnie?


Chciałam w nie spojrzeć,


pozornie nic niewyrażające.


Stanęłam..


Która godzina? – spytałam,


obserwując jak kolejna bruzda wnika w kącik ust.



-Być może ostatnia-odparła




Z cyklu  „Słowa -Klucze”


1995r






https://truml.com


print