Yaro


grawitacja


gdyby nie ciążenie frunąłbym do ciebie
nad łąkami stawem porośniętym trzcinami
brzegiem strumienia żółtym od kaczeńce
miejsca na skrzydła mam doskonałe
silne ramiona jak Ikar nie upadnę

swobodnie spadam sen uniesie mnie
ciepła noc otwórz okno
daj się porwać dokładnie tam
zapraszam cię na szampana
kolację przy jednej ze świec

sen trwa nieprzerwanie
jestem u ciebie śpisz spokojnie
nie porwę cię na tańce

zbudził mnie
trzepot skrzydeł komara
dzień już mnie wygania
w głowie smak ust
nici z latania



https://truml.com


print