Czapski Tomasz


Zaburzenia


liczenie owiec nie zapowiada snu
ślepe stado idzie nad przepaść
w ciemności
i Bóg niewiele widzi

jeden
dwa 
trzy
cztery 
w hipnozie mniej boli 
leżąc na plecach
rozdrapuję bezsennością sufit

spada mrok po ścianach
rzeźbiąc niekształtne postacie
wleką się w nieładzie
coraz bliżej zakradając się pod oczy 

schadzka z myślami
stanęła w martwy punkcie
zabawa przeradza się 
w psychozomimetyczny uśmiech

stada znikło

nad krawędzią stoi ślepy pasterz
do ust przykłada fujarkę
zaczyna grać
na niebie wyłania się prześwit
błękitnieje
powoli 
nieśmiało

otwieram oczy
mleczna droga daleko za nami



https://truml.com


print