Marek Gajowniczek


Pod naciskiem prawa


W maluteńkiej kawiarence
tuż przy wielkim sądzie,
trzymaliśmy się za ręce,
a spór o poglądzie
utrzymywał atmosferę
spiętą kolanami.
Rozmów było bardzo wiele.
My byliśmy sami.

Mówiłaś mi patrząc w oczy:
Była prowokacja
i gdyby fakty połączyć,
wyda się, że akcja
zmierza do jednego celu
i musi zaiskrzyć.
Było już jak w PRL-u.
Chciałaś byśmy wyszli.

Wieczór był listopadowy.
Do mnie było blisko.
Potrafiłaś prosto z głowy
wytłumaczyć wszystko,
aż poczułem się bezradny
pod naciskiem prawa.
Nie chcę innych lekcji! Żadnych!
Ty mi musisz dawać!



https://truml.com


print