Bazyliszek


To tylko słowa


przyszły nieproszone
pomiędzy jawą a snem

chociaż milczały
nie dawały zasnąć

rano zdradziły
otwierając bramy parku

siadając na opuszczonych ławkach
obok umierały liście

stałaś na stacji
opłakując pociągi

bagaż zbyt ciężki
na wszelkie podróże

płaszcz spływał do kostek
ukrytych w zdeptane

dziękuję za smutek
zabrany z jej oczu

która kiedyś



https://truml.com


print