Wszystkie moje zgubione zegarki

pierwsze były komunie japońskie elektroniczne
na języku cyferblat zachęty do życia wiecznego
w kieszeniach garniturków odpalone stopery
i po szesnaście wesołych melodyjek w tym kolędy
ja nie dostałem i chrystus już tak nie smakował
 
potem były różne mniej czy bardziej oszukiwały
na czasie zrobić w konia zegarmistrza i to się
udawało do pewnego momentu łatwo jest
podrobić gwarancję i nie żal gubić podróbek
przywiezionych z bułgarii bo jaki tam czas
 
ostatni wyciągnę dziadkowi z trumny
choć wiecznie spóźniony jakby nie chcąc
za bardzo oddalić się do nienakręcenia wiecznego
ostatecznie jak wbijać gwoździe żeby
go nie strzaskać strach coś jeszcze zgubić

gabrysia cabaj
8 june 2011 at 15:49

ejże, znam go - poruszył sprężyną serca

report

Waldemar Kazubek
8 june 2011 at 15:51

Odpowiedź na pytanie dlaczego się tutaj ponownie zjawił znajdziesz w dzienniku :)

report

Szel
8 june 2011 at 16:24

Waldek!! i ja pamietam oczywiscie te zegarki,i tak jak wtedy lepiej mi sie czyta "pierwsze były komunijne"postawiles w tym wierszu na przerzutnie, nie ulatwia to oczywiscie czytania choc dalam rade, ale przy ostatniej zwrotce troche utknelam! teraz pedze do dziennika:)))

report

P
8 june 2011 at 16:40

nie znałem i już znam i cieszę się.

report

Waldemar Kazubek
9 june 2011 at 12:52

Więc warto było dokonać powtórki z rozrywki :)

report

Florian Konrad
8 june 2011 at 17:57

dobre, zwłaszcza puetna!. Ja też lubię zegarki. Ale nie plastikowe z elektronicznym wyświetlaczem. mają być ,,analogowe." cykające. Aktualnie mam z sześć. żadnego, cholera, nakręcanego, z tradycyjnym mechanizmem- a drzewiej miałem dwa- po Dziadku, szlag je trafił :(

report

Waldemar Kazubek
9 june 2011 at 12:51

A widzisz ja mam taki jeden stary radziecki Wostok (to kopia jakiegoś zachodniego) na nakręcanie, w zasadzie wyciągnięty dziadkowi mojej byłej dziewczyny z trumny (ale nie bój się hieną cmentarną nie jestem - to dłuższa historia), więc wiem jaka to frajda. W pełni podzielam Twoje podejście do kwestii zegarków.

report

Florian Konrad
8 june 2011 at 17:59

I bransoleta musi być. Choćby najtandetniejsza, ale zawsze. I żadnego plastikowego paska. Wyznaję zegarkowy tradycjonalizm :))

report

Jerzy Woliński
15 june 2011 at 20:49

temat na wiersz super, kilka leży w szufladzie i nie miałem okazji do zguby. nie do wszystkich można paski czy bransolety dopasować niestety.

report

Leszek Sobeczko
15 june 2011 at 21:39

wracasz wierszami, to dobrze

report

Waldemar Kazubek
15 june 2011 at 21:44

Sytuacja była wyjątkowa, odnalezienie jednej ze zgub :) Jerzy, Leszku, Barth - dziękuję za uznanie.

report

Withkacy
15 june 2011 at 21:46

To powtórka jak się nie mylę. Bardzo dobrze podane obrazy panie KAzubek ;)

report

Waldemar Kazubek
15 june 2011 at 21:49

Powtórka, ja mało płodny jestem.

report

Withkacy
15 june 2011 at 21:50

Chodzi mi o to że wiersz wyrył się w pamięci, więc to udany tekst. Bravo.

report

Wiktoria Danielewicz
3 july 2011 at 01:34

'ja nie dostałem i chrystus już tak nie smakował'-świetne:) musisz teraz napisać Kotek 'o wszystkich zegarkach, które gubiłem, żeby je znaleźć pod łóżkiem' ;p

report

Waldemar Kazubek
4 july 2011 at 01:24

wstyd się przyznać :)

report

Wiktoria Danielewicz
6 july 2011 at 13:23

ale ja na tym korzystam;p

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register