Krajobraz nabrzeża przy Brighton Rock Marina.
Kręgosłup jeżozwierza. Horyzontu klimaks,
ostre piki z „Poddania Bredy”. Amfetamina
iglic masztów, korwet i jachtów. Nieba włóknina.
Ach, siedzieć na Brighton Pier i śpiewać smutne aubade.
I rozkładać rozkładówki. Tulić lica blade
do lateksowych cushions. Przy pośladku pośladek
w słoneczny poranek na kamiennej plaży.
Oczy mrużysz przekornie do swojego żeglarza
ślady szminki na koszuli. Kizi-mizi-mazi.
To tkwi na tym zdjęciu. Agat. Szafir. Topazy.
Niezly odjazd :)
report
Tak zwany wspomnień czar:) Pozdrawiam:)
report
Chciałbym umieć tak patrzeć na fotografie; dzięki twemu kunsztowi wypatrzyłem na niej siebie samego, choć nigdy tam nie byłem już też mam stamtąd wspomnienia!
report
To jeden z piękniejszych komentarzy jakie dane było mi czytac:) Dzięki i pozdrawiam:)
report
Wojtku boska atmosfera, w twoim wierszu malarsko uchwyconym z precyzja mistrza fotografii:):)Bosko -akurat w taki dzień:):).Dziekuję, piekny prezent dla czytelnika na Boze Narodzenie:)
report
Jarku, bardzo sie cieszę a zarazem muszę zauważyc iż potrafisz wiele wyczytac tego co zawarte pomiedzy słowami:) Pozdrawiam serdecznie:)
report
za Waldemarem
report
Dziekuję. Lubię czytac pomiędzy obiektami wizualnymi:) Nie wiem czy dotał do Pani koment odnosnie Mozarta w jednym z Pani wierszy> Pozdrawiam:)
report