22 june 2010

poetry

Rafał Muszer
Rafał Muszer

pod kontrolą (krzychowi)

Człowieku z lustrzanką w pustym plecaku.
Rock and roll nigdy dotąd nie umierał
tak boleśnie. Słodkie jabłka z dzikiego
sadu gniją porzucone na poboczu drogi.

Na ulicy zalanej kałużami Beaujolais,
z których ciała niemieckie piją do dna,
czuję penetrującego raka snu, nerwicę
dnia jutrzejszego i wulgarność smaku.

Zagrajmy lepiej. Ja powiem ci gdzie
warto się dzisiaj krwawo zabawić,
a ty wytłumaczysz mi, dlaczego
już nigdy nie zrobimy tego razem.

Nie bój się. Nie denerwuj mnie.
I tym razem wykiwamy śmierć.
Zobaczysz, jutro słońce po raz kolejny.
I ksieżyc ponownie. Spadną tylko dla nas.

Jarosław Trześniewski
22 june 2010 at 08:49

Zarąbisty. Muszerowski. Pointa wymiata. Tak trzymać. Pozdrawiam serdecznie!

report

Margot
22 june 2010 at 11:37

Świetny!!!

report

Margot
22 june 2010 at 11:38

Oooo! Udało mi się dokleić :)

report

Rafał Muszer
23 june 2010 at 13:01

muszerowski ? Czyli jaki?

report

Pi.
22 june 2010 at 12:23

aha! tu jest absyntowa moc. zwłaszcza od trzeciej... w sumie sam też wiem gdzie się dziś w nocy krwawo zabawić. z Mary...

report

Karol Ketzer
22 june 2010 at 17:43

jeszcze nigdy ...

report

Mirka Szychowiak
23 june 2010 at 23:01

kolejny bardzo niezły, tylko ten penetrujący rak snu jest fu. Według mnie, naturalnie.

report

Jarosław Trześniewski
24 june 2010 at 06:44

Rafale - Muszerowski, czyli rozpoznawalny, zarowno pod wzgledem formy jak i stylu:):) Ps Nie kadzę:):) Pozdrawiam serdecznie:)

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
3 july 2010 at 14:24

kolejny bardzo dobry. otulony mgla i cisza chetnie patrze jak na ludzi spadaja ksiezyce... podobno na saturnie bylby raj...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register