|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (73) Photography (39) Books (3)
Postcards (4) About me Friends (87) Collections (1) | |
Cykady kleją się do mojego ciała
jak ślimaki do soczystych liści.
Drgają wprawiając w ruch osłabione
narządy, pulsuje i powietrze wokół.
Martwe cykady spadają z drzew
malując na trawie śmiertelny deseń.
Chore ciało rozpada się i wsiąka
w nigdy nie dość żyzną glebę.
Staram się rozluźnić. Zamknąć oczy
i zasnąć. Wtedy cykady bez kłopotu
wkręcają się we mnie wszystkimi
otworami coraz głębiej. Przesiąkam
gorzkim smakiem zapłodnionej ziemi.
Proszę mi wybaczyć, ale po jakich środkach ma się takie odczucia? Mój dziadek opowiadał podobne historie o muszkach, ale to była bardzo zaawansowana cukrzyca.
report
wystarczu 36 stopni w cieniu, huk owadów i wino zmieszane z wodą w ilości zaspokajającej pragnienie.
report
P. Rafale, czy cykady muszą się w wierszu w każdej zwrotce powtarzać? Chyba zyskałby wiersz bez tej mantry= ale wiem ze to już wola Autora:) Pozdrawiam serdecznie:)
report
w zasadzie nie muszą, ale było ich tyle, że musiałem je gdzieś upchnąć.
report
Chyba najczystszy i najmniej obudowany przymiotnikami tekst z tych ostatnich, ktore czytałam. Mocno obrazowy. zastanawia mnie czemu zapłodniona ziemia ma gorzki zapach? Jasne, ze sąsiedztwo dwóch zetów może drażnić, ale mimo wszystko zapach zapłodnionej ziemi jakoś mi się szlachetniej narzuca.
report
i to być może z Panią się zgodzę.
report