w spirali zakrętu (zamętu)

Struktura gęstniejących zakrętów
odzwierciedla chaos linii papilarnych
na mojej trzydziestoletniej dłoni.

Ulokowani w klaustrofobicznej kapsule,
która wyciska z nas nieświeże soki,
stanowimy grupę bezbłędnych turystów
skupionych na konspiracyjnych gierkach.

Dławię się, ale w miarę bezpiecznie,
wyschniętą beztlenową przestrzenią
klimatyzowanego samochodu.
Ostro w prawo, ostro w lewo.
Źrenica drga jak złota rybka
uwięziona na wirtualnym pulpicie.

Za horyzontem zakrętu permanentny zachód
słońca. Niespełnione oczekiwania jako przykra
ale nieunikniona konsekwencja drogi na wprost
przed siebie.

etherial
30 september 2011 at 20:33

No cóż powiem tak/Obiecałam wrócić/Stało się/ Niestety chyba Cię już nie zgubię ;) to co piszesz prześwietla umysł, inwigiluje od wewnątrz/Nie wiem - może się mylę - ale jak dla mnie sporo tam Lyncha którego uwielbiam/klimat niezwykły/świetne puenty/mądre/przeczytałam większość - nie wiele pisałam/chcę wrócić - za jakiś czas/ kawał dobrej poezji Rafał - tak jak ten wiersz dziwnie niezauważony/ Pozdrawiam i do następnego..

report

Rafał Muszer
5 october 2011 at 17:21

taka trochę zagubiona autostrada. fakt

report

An - Anna Awsiukiewicz
2 october 2011 at 21:28

Fajnie że zajrzałam. Niesamowity wiersz.Poczułam go i to bardzo.Pozdrawiam:)

report

laura bran
5 october 2011 at 17:24

podoba mi się zakończenie. pozdrawiam.

report

laura bran
5 october 2011 at 17:24

i początek :)

report

Rafał Muszer
13 october 2011 at 11:14

a środek?

report

laura bran
21 october 2011 at 14:21

groteskowe określenia nie sprawiają na mnie najlepszego wrażenia. nie tworzą klimatu, a raczej zniechęcają do zastosowanego słownictwa. ale ja dziwna jestem. innym może się podobać.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register