28 november 2019

Dlaczego uważam ludzi za zwierzęta

Już sto lat temu (z okładem) ludzie (niektórzy) zdawali sobie sprawę jak niedaleko jest człowiekowi do jego zwierzących krewnych. "Zadanie nasze jako ludzi polega na tym..."- pisał Hermann Hesse, prozaik, poeta i esseista XIX w -"..byśmy w ciągu naszego jedynego, indywidualnego życia uczynili krok dalej na drodze od zwierzęcia do człowieka"

   Niektórzy, być może bliżsi prawdy niż ja twierdzą: "Tak jak nie było drogi od zwierzęcia do człowieka, tak i mimo naszych starań nie jest możliwa droga od człowieka do zwierzęcia" - to tak, jakby człowiek był gwiazdą z nieba, która nagle i niespodziewanie samoistnie pojawiła się na ziemi z otchłani kosmosu czystym przypadkiem (np. jak opisuje to Lem - ktoś nieopatrznie wyrzucił śmieci ze statku kosmicznego a te spadły na powierzchnię planety i zainicjowały powstanie Życia).  bądź za sprawą stwórczego używania Słowa przez nieznaną a potężną istotę tzw. Boga, nie do końca wiadomo po co i dla kogo, stwarzać całą tą pustkę, żeby ją potem czymś wypełniać, ale tak, żeby jednocześnie generalny jej balans wynosił okrągłe zero to naprawdę spore zadanie - jak bardzo człowiek musiałby się nudzić? I czy to załatwiłoby jego problem?

   Jako człowiek z przechyłem m.in. agnostycznym pochyliłem się więc nad tą sprawą i ulubioną moją odpowiedzią jest (co można się było spodziewać) - Nie wiem. Rzeczy są jakie są, ale wierzę, że zasady obowiązujące na Ziemi obowiązują także człowieka i pomimo jego kilku wyjątkowych i wielu raczej słabych cech powinny obowiązywać go także, jako element Ziemskiego biomu podobnie jak grawitacja, stała Planca, prędkość światła itp. wymysły ludzkiej nauki. Jak do tej pory bowiem takie rozumowanie się mi sprawdzało w praktyce. Gdzie nie spojrzę widzę brzytwę (całe morze brzytew) Okhama i zasadę która działa już na poziomie międzycząsteczkowym - praca wykonana tu i teraz to ta, która wymagała najniższego możliwego poziomu energetycznego, Jakby Lenistwo było Arcyzasadą rządzącą wszechświatem (i okolicą). Jak jest w takim razie naprawdę? - oczywiście nie wiem.
  Z drugiej jednak strony majaczą mi się ludzie praktycznie pozbawionych wolnej woli czy to z powodu totalnego uzależnienia, czy braku możliwości zaspokojenia naprawdę bazowych potrzeb. Widzę w tych ludziach jakby puste skorupy którzy powiedzą/zrobią wszystko, wyprane z emocji, racjonalnej refleksji, wszystkiego co nie zmierza do natychmiastowego zaspokojenia. Traktowanie ich jak ludzi wydaje mi się w niektórych sytuacjach wyjątkowo perfidnym i okrutnym żartem. Może i źle to brzmi, ale nie tego potrzebują. Uważam, że absolutnie zniewoleni ludzie po części nie są już ludźmi. Blizej im właśnie do zwierząt. Rozmowa z takim "człowiekiem" jest dla mnie bardzo niepokojącym przeżyciem, pomimo że osób w naprawdę skrajnych sytuacjach w zasadzie się nie spotyka. Czy naprawdę ludzie nie są w stanie zauważyć wspólnych elementów pomiędzy ludźmi a zwierzętami? Dla przykłądu gwałt - jako najprostrzy możliwy sposób rozładowania napięcia seksualnego wydaje mi się aktem niemal pierwotnym i cóż "zwierzęcym" podobnie ma się dla mnie rzecz z morderstwem - często spotykane zachowanie w świecie zwierząt, ale tu nie o zachowanie chodzi a o podobne przesłanki - chęć zdobycia zasobów, dostępu do osobnika przeciwnej płci, - no dobra a co z nienawiścią, zazdrością i zemstą, co z setkami zachowań które nie korelują z zachowaniem zwierząt? Czy naprawdę nie korelują? Zwierze skrzywdzone przez człowieka także czasem się "mści" i zaczyna zabijać. Tylko jest mniej wybiórcze. Pewnie dla takiego lwa ludojada, czy niedźwiedzia człowiek to człowiek. Mięso to mięso. Dla dzikiego indianina w dżungli przecież to samo - mięso to mięso. Różna percepcja - ten sam skutek. Jako gatunek nauczyliśmy się niedostrzegać cierpienia innych a nawet opłacać się tylko po to by móc tego cierpienia nadal nie dostrzegać w przypadku własnego gatunku - Przecież pomagam! - na tym mechanizmie żeruje tysiące różnorakich interesów związanych z tzw. charytatywnością. Jeżeli twój brat jest głodny i chory reszta rodziny powinna się nim zaopiekować a nie dawać mu bułkę na odczepnego w świecie gdzie 20 procent ludzi wywarza 80 procent dóbr a 7 procent ludzkości (Europa) wytwarza 30 procent światowego PKB. Danie "piątaka" narkomanowi/alkoholikowi nie rozwiąże jego problemów a wprost przeciwnie, umożliwi dalsze patologiczne funkcjonowanie. Jesteśmy naprawdę dobrzy z wypierania niewygodnych faktów i generalizowania, niczym politycy pamiętamy jedynie o tych, które nas budują i wspierają naszą postawę a np. " Nie chodzę do kościołą, bo wszyscy księża to pedofile i złodzieje" i kropka. Bo przecież się nie odwiną - dobrotliwy, miłosierny Bóg nakazuje im nadstawiać przecież drugi policzek. Sprzeczności się nie widzi albo je ignoruje. A jak kogoś można bezkarnie szarpać to się szarpie, życie,ktoś przecież mnie także "poszarpało"- takie zachowanie też wydaje mi się bardzo zwierzęce, w końcu mordowani żydzi też krzyczeli zupełnie jak ludzie, po prostu trzeba się było przyzwyczaić.


   "A widziałeś jakiekolwiek zwierzę wykonujące ze względów estetyczno-użytkowych klosze do lamp ze skór współbratymców? Tzw. "zezwierzęcenie" względem człowieka, jest nieuprawnionym słowem, wzięte z tzw. przysłowiowej "czapy"" 

 Hm. Świetny przykłąd, ja natomiast uważam, tak. Człowiek jest tylko sprytniejszy od większości zwierząt i żyje w sztucznym, prefabrykowanym kulturą i cywilizacją środowisku, to nieporównywalna różnica lecz efekt jest ten sam. Dzięki sprytowi pchnęliśmy po prostu naszą zwierzęcość na nowy niedostępny innym poziom. Co to za dowód słuszności, obalanie słowa które nawiązuje (w negatywnym znaczeniu) do zwierzęcości - krab potrafi zabijać przy użyciu pęcherzyka powietrza który spręża przy użyciu szczypiec, człowiek używa karabinu i wykorzystuje chemiczną reakcję i gwałtowne rozprężanie gazów - gdzie różnica, czy ofiara pyta oprawcę o "wewnętrzne pobudki"? Zawsze jest to załatwianie jakiegoś swojego interesu, w przypadku człowieka np politycznego czy ekonomicznego swojego bądź "swoich", między zwierzętami sprawa wydaje się prostsza, choć nadal nasze stado,nasze teretorium, moje potomstwo. My potrafimy zabijać w imię Boga czy Allaha, ale zawsze ostatecznie chodzi o zasoby czy terytorium - więc gdzie różnica?. Homo sapiens - człowiek myślący brzmi dumnie w porównaniu z np. zwierze myślące. A kurcze ciężko się wyprzeć własnej biologii. Poza tym przyznać to oznaczałoby, że zjadając inne zwierzęta jesteśmy na poziomie wyjątkowo dobrze rozwiniętego drapieżnika i w dodatku mógłby nam zagrozić inny, bardziej jeszcze od nas rozwinięty pod jakimś względem drapieżnik (np. patrz filmy typu. "Predator" czy seria "Alien" czy choćby "Dzień w którym stanęła Ziemia" - a nie ten ostatni przykład, pokazuje bardziej "humanitarnych" obcych którzy przez zagładę ludzkości usiłują "tylko" ocalić przed nami Ziemię jako wszechświatowe dziedzictwo potrzebujące ich ochrony. Przecenianie roli inteligencji jako mniej lub bardziej udatnych operacji na zbiorach pamięci to dowód naszego antropocentryzmu który w przypadku faktycznego powstania sztucznej inteligencji być może zaprowadzi nas do ostatecznego piekła zagłady (np "Terminator", "Matrix"), jeżeli zaszczepimy jej podobną naszej aksjologię. Przyznanie się do własnej zwierzęcości miałoby natomiast zbyt daleko idące i groźne cywilizacyjnie konsekwencje, żeby było nas na nie naprawdę stać - np. daleko idące kwestie moralne naruszające obecny porządek moralny (abstrahując nawet od spożywania mięsa). Uogólniając powiedziałbym, że istniejemy jako ludzie tylko dzięki wewnętrznym codziennym aktom wiary we własne człowieczeństwo - chociaż brzmi to absurdalnie - jesteśmy ludźmi ponieważ chcemy nimi być, chcemy generalnie być przynajmniej postrzegani jako dobrzy, mądrzy i posiadający wyjątkowe umiejętności. Ta maska zbyt łatwo opada w sytuacjach skrajnych. Skrajnego głodu, innych potrzeb i przemożnych bodźców wobec których najmocniejsze nawet przekonania ... cóż, przestają mieć jakiekolwiek znaczenie w 99 procentach sytuacji a ten 1 procent możemy przypisać pewnej dozie szaleństwa, ponieważ tak jak naszych braci podstawowym instynktem człowieka jest instynkt przetrwania. Za każdą cenę, także przeważnie kosztem życia innych. Także za cenę selektywnej "ślepoty" czy innych form samooszukiwania, np. co do poziomu własnej wolności, czy raczej zniewolenia jakie dźwigamy ze strony takich czy innych instrumentów, czy instytucji w zamian za wygodę i brak odpowiedzialności. Boimy się sytuacji skrajnych. Za tą ścianą są tylko "puste skorupy" które usiłują przetrwać, ponieważ tylko na to je stać. Dowiodły tego dziesięciolecia łagrów i innych, także współczesnych obozów koncentracyjnych, totalitarnych "eksperymentów na ludzkiej duszy". Nikogo nie oskarżam. Fakty pozostają faktami. I ponosimy tego określone konsekwencje. np. mafie czy przestępczość generalnie to tylko wypaczenie tego systemu. Żerują na strachu. Gdyby nie on nie miałyby racji bytu. Jeżeli nikogo nie można by było zmusić przy wykorzystaniu jego strachu do działania zgodnego ze swoją wolą żadne tego typu praktyki nie miałyby najmniejszego sensu i jak pisał pan Wiesław Kielar w "Anus Mundi" (polecam) człowieka można by było zabić, zniszczyć jego ciało, ale nie pokonać. Tylko człowiek wyjątkowo potężny duchem może być człowiekiem naprawdę wolnym (co nie zawsze oznacza, że długo pożyje).

  W latach osiemdziesiątych Piotr Szulkin umieścił w jednym ze swoich filmów sytuację w której człowiek zaprzepaścił ostatnią nadzieję na przetrwanie ludzkości po wojnie nuklearnej... bo bardziej wierzył w osobiste złudne indywidualne "bogactwo" w otaczającym go umierającym świecie jednocześnie mając w głębokim poważaniu jakąś abstrakcyjną "całą resztę" ludzkości. Czy większość ludzi nie postąpiłaby podobnie? Myślę, że w świecie zwierząt znalazłyby się adekwatne przykłady walki o "przetrwanie" np. zjadanie młodych w skrajnych sytuacjach. Zdarza się także, że takie postępowanie nie ma nic ze skutecznego czy choćby sensownego, życie. PS. Znajomy opowiadał mi że za tzw. "Wielkiej Smuty" na Ukrainie zjedzono dwa pokolenia dzieci. Z głodu, nie ze względów estetyczno-użytkowych. Z Głodu.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 1 | rating: 0/2 | report | add to favorite

Comments:

alt art,  

tak czy siak, zaczęło się wymieranie antropoceńskie..

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register