Zmiana sposobu prezentacji
taka pora, potargana,
dzikie wichry wieją wściekle,
szarość świata, oczu chmurność,
deszczem bębni o kolana
taka pora.. a ja?
przemarznięta, zapłakana
przed jesienią
chcę się schować
w twoim cieple
z rozmów z jednym takim dźwiedziem;)
bo może miłość wcale nie chroni przed błądzeniem. przed zgubieniem się w świecie ani przed zaplątaniem się w sobie, we własnych słabościach, niemożnościach. nie chroni przed poranieniem, nie tylko siebie, ale i, co gorsza, kochanej osoby- w tym zaplątaniu, w tym świecie.
bo może miłość nie uratuje też przed stratą (nie tylko tą, o której na pierwszy rzut myśli, tą, z którą łatwiej- bo "siła wyższa"). i przed wyciem z bólu nie uratuje. ani przed zamilknięciem, zamknięciem, żałobą.. ba! nawet przed śmiercią nie uratuje. choćby się było najbardziej kochanym, choćby się musiało, w śmierć idąc, zostawić na pastwę świata i losu wszystko, co sercu najdroższe.
to co ona może, ta miłość?
I po co było wymyślać alfabet, skoro do opisania świata w zupełności wystarczą cztery litery?
* (reklama)
możliwości mnoży morze
któż w wyborze mi pomoże
gołosłowie, gołoborze
* (jabol, jabol..)
plyną alfy, delty, bety
sen mnie morzy, ach! niestety
szumi we łbie od renety
