Nirwaniczna twarz człowieka, który od dawna zapija
przypadkowe fabuły, przedranki z powietrza w powietrze,
z bezruchu w kurz. Wierni na straganach. W słońcu wszystko
boleśnie się dopełnia. Znowu, i znowu — liryka jednej roli.
Jak to, kurwa, idzie?! Zawiewa z ulicy okruchami styropianu, kadzidłem,
samosiejkami. Dziewiczo czerwone płatki na wycieraczce, jakby śmierć
miała wybór. Sąsiad wciela w życie cudze namiętności, hoduje chleb
na parapecie, niby znad świata mówi serpentynami więzionych słów:
próbuję dożyć zmierzchu.
Tylko światło drży na jego twarzy, jakby dziecko podśmiewywało się
zza gałęzi bzu. Ostrzę córce kredki, obrzynki niby gliniane anioły.
Z nabazgranego sadu wyrywają się duchy zeszłorocznych traw.
Wiatr wypełnia się głosami sów. A później cichnie.
miedzuch w zaniku..
zgłoś
Znowu czegoś się od ciebie nauczyłam.
zgłoś
Kurt Cobain miał nirvaniczną twarz. .
zgłoś
To zbyt oczywiste.
zgłoś
Mocne wejście w tekst, pewne prowadzenie - i w końcu wychodzisz na paluszkach. To wiersz, który się pamięta. Świetnie! "Ku...wę" obłożyłbym przecinkami ( Jak to, k...rwa, idzie?! ), w przeciwnym wypadku z przekleństwa robi się osoba. No i, niestety, obok chleba wyHodowałaś byka z rodzaju tych niewybaczalnych - bodzie w oczy ;) Trochę drażni (mnie) zbyt duża liczba "jak", "jakby", "niczym" - czy śmierć nie może mieć po prostu wyboru, a to "jakby" pozostawić w domyśle, doceniając inteligencję czytelnika? To, rzecz jasna, propozycja z rodzaju "mogłoby być, ale niekoniecznie" :)) Wiersz pozwalam sobie zaliczyć do ulubionych. Pozdrawiam :)
zgłoś
Brzydki wyraz musiałem wykropkować, bo komentarz nie chciał bez tego wejść - do tej pory nie miałem pojęcia o tej automatycznej cenzurze :))
zgłoś
Bardzo Ci dziękuję, Smoku. Wstyd, ale nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Chyba czas zainstalować pomagiera, bo Ciebie przecież nie mogę. ;) Nad jakami pomyślę, a przynajmniej postaram się.
zgłoś
Moi synowie się właśnie wyprowadzają, brakuje mi czasu, gdy ostrzyłam im kredki, często w biegu między tysiącem.. nie można mieć wszystkiego..
zgłoś
To prawda, nie można. Przeszłam już etap wyprowadzania, i znam te emocje. Jak i te, związane z byciem „młodą mamą”, kiedy koleżanki zostają babciami. ;) Życie to suma wyborów, często bez naszego współudziału.
zgłoś