Zardzewiałe widły w strzesze i twoja odwrócona twarz,
we wklęsłym lustrze łyżki potęgują ciemność nieba,
to, co najbardziej przejmujące. W porze bez deszczu,
papierowe łódki w dłoniach chłopca są jak wodne lilie.
Szkliste drobiny, kamienne rozgwiazdy wydobywane
ze środka spękanego bagna, drżą u naszych stóp.
Gdy późne lato strzępi chmury, brzęczące okowy traw
rozdzielają nas w kształtach, opatrywaniu ran.
I nie jest to ani dobre, ani złe, jakby każda chwila była
czymś kompletnym: Bogiem machającym na pożegnanie,
krukiem z jednym białym piórem. Na najdalszym brzegu,
kot trzyma w pysku nienazwane, sierść z kresek
jak zimowy liść narysowany przez dziecko. Całe tamto
światło. Albo odległość.
kiedy wierzbom brakuje łez/ strząsają liście na pastwę ściernisk/ tam płot kłania się łamliwie szukając w trawie resztek godności/ znów pamięć zapadła w studnię bez dna//
report
Dziękuję, Apis. Jak zwykle, komentarz lepszy niż wiersz. :)
report
to tylko niewielka impresja sprowokowana Twoim wierszem/ zatem to Twoja wina// :)
report
:D
report
Lubię te Twoje klimaty. Wypracowałaś własny, rozpoznawalny styl - to chyba ważne. Ekspresyjne, często tajemnicze obrazy płynnie przechodzą jeden w drugi, by w końcu stworzyć spójną całość. Ale, czytając Twój wiersz, zawsze odnoszę wrażenie, że to, co najważniejsze - prawdziwe emocje, prawdziwe życie - toczy się gdzieś pod powierzchnią, gdzieś w przestrzeniach pomiędzy słowami - a one są tylko po to, by zasygnalizować istnienie czegoś większego, istotniejszego. A teraz o interpunkcji. Mam wrażenie, że Bóg tak bardzo obdarował Cię przecinkami, że nie bardzo wiesz, co począć z tym bogactwem :)) Rzecz jasna nie jestem jakimś mistrzem ortografii ( dlatego w swoich wierszach unikam wszelkich znaków jak ognia ), ale nawet takiego laika jak ja razi widok przecinka w miejscu, w którym wygląda on niczym popołudniowe słońce o północy. To bardzo przeszkadza w skupieniu się nad treścią wiersza i zniechęca do czytania. Poza tym - super! Pozdrawiam :)
report
Jak nie ma na kogo, to na Boga? O nie! To moja wiona, i tylko moja. :D [I trochę tych, którzy pomagają w innych miejscach - tam zawsze mam za mało przecinków, więc stawiam, żeby nie pisali, ale i tak piszą. Jedni, że za dużo, drudzy, że za mało.] I jak tu się nie pogubić? :/ Napisz, gdzie Twoim zdaniem nie pasują, a wezmę to sobie do serca, i na warsztat. Dziękuję za komentarz. To rzadkość u mnie, więc ogromnie cieszy. Pozdrawiam :)
report
usunęłabym wszystkie przecinki w tym wierszu. Kropki na miejscu, jak najbardziej ;)
report
Wtedy przyjdą tacy, którzy zjedzą mnie za szczątkową interpunkcję. Już to przerabiałam ;(
report
No dobra, skoro powiedziałem a, to bąknę i be :)) Ale powoli i po kolei, czyli zacznę od pierwszej strofy. Moim zdaniem powinna wyglądać tak: [ Zardzewiałe widły w strzesze i twoja odwrócona twarz/ we wklęsłym lustrze łyżki potęgują ciemność nieba/ - to, co najbardziej przejmujące. W porze bez deszczu/ papierowe łódki w dłoniach chłopca są jak wodne lilie.] Nie ma żadnego powodu, żeby "we wklęsłym lustrze łyżki" było zdaniem wtrąconym. A tym bardziej "papierowe łódki chłopca", bo przecież jeśli wtrącasz zdanie, to pozostała część takiej konstrukcji powinna umieć żyć samodzielnie. Wywal łódki i chłopca, a zostanie Ci takie oto zdanie: W porze bez deszczu są jak wodne lilie - prawda, że bez sensu? Teraz druga. Tu mam wątpliwości dotyczące trzeciego i czwartego wersu. Z układu przecinków wynika, że lato strzępi chmury ORAZ brzęczące okowy traw, a jacyś ONI "rozdzielają nas w kształtach, opatrywaniu ran" - jeśli tak, to ok, choć brzmi trochę dziwnie. Jeśli natomiast to okowy traw rozdzielają nas i tak dalej, to przecinek po trawie do wyrzucenia. W ogóle zastanowiłbym się nad tymi dwoma wersami, bo wprowadzają sporo zamętu. Czas na trzecią - jest idealna aż do ostatniego przecinka, który oddzielił brzeg od kota, całkiem bez powodu :)) Ten na pewno do wyrzucenia! W trzeciej, w ostatnim wersie, zamiast przecinka postawiłbym kropkę i zakończył krótkim zdaniem: Albo odległość. KROPKA! :)) Przepraszam za lekki chaos - w trakcie pisania pomagałem kotce urodzić kocięta, zdecydowała się zrobić to pod kocem w moim łóżku, co zauważyłem, próbując na nim usiąść! :))
report
Interpunkcja pomaga w interpretacji. Taka jest jej funkcja. Kropka/przecinek to oddech. Dzieli myśli. Jej brak pozwala iść po tekście w obie strony (łączyć w obie strony). Więc skoro czytamy wiersz dla siebie, odkrywamy. mamy prawo kojarzyć (w tę i w tę) to lepiej stawiać znaki interpunkcyjne tylko tam, gdzie to zupełnie konieczne. Jak te kropki powyżej. A przecinki sugerują wzięcie oddechu (czyli przystanek) w miejscach gdzie skojarzenia mogłyby się toczyć i łączyć swobodnie. Taki jest mój odbiór. Jasność (interpretacyjna i interpunkcyjna) jest konieczna w wykładzie, instrukcji obsługi - jednym słowem w prozie -precyzyjnej (ależ komunały tu piszę ;)) I Twój jest wybór, co piszesz. Choć to odbiorca określa, co czyta. Więc jeśli ktoś musi mieć dokładną wykładnię Twojego wiersza.. - to cóż, taki jest i zawsze się ktoś taki znajdzie. Pozdrawiam serdecznie :)
report
Dziękuję. Wyrzyciłam te trzy przecinki. ;) Dziękuję, że Ci się chciało Smoku, doceniam, i postaram się zapamiętać. Jeśli tylko, tak wiem, że pomaga (i zawsze mi się wydaje, że robię dobrze, a jednak wychodzi jak wychodzi). ;) PS. Jak kocięta?
report
jak zawsze pobudzasz wyobraźnię:)
report
Dziękuję. :) Próbuję także nie rozleniwić mojej, ale coraz trudniej o to.
report
Czyta się...z zainteresowaniem :)
report
:)
report