Ze współczesnych przedstawień

Dnieje. Kobieta w oknie wygląda
na przedwojenną, jakby ktoś zdrapał jej rysy.
Pozwijane pończochy, bez wątku obnażają kostki.

Po stokroć nie są w stanie poruszyć stóp. Ronionych
okruszków. Pręga po warkoczu — spoina piersi, które całe
są o dzieciach, wyzbywa kształtu. W takt dnia smuga cienia

ssie cię, powłóczy niewymownie. Klękasz. W rzece
plastikowa Maryjka z wgniecioną twarzą,
jakby ktoś próbował zajrzeć do jej środka, odpływa

w kierunku odległego światła. Haczyk wyrywa rybie oko.
Skrzela zdają się falować, jak maki przy torach, kiedy
jeszcze jeździły pociągi.

bosonoga - Gabriela Bartnicka
25 marca 2019 o 09:24

Jak zwykle - przeczytałam z zainteresowaniem. Przypomniała mi się Anna - czy słusznie?

zgłoś

supełek.z.mgnień
25 marca 2019 o 12:39

Próbuję pozwolić Annie odejść, ale widocznie wrosła we mnie na tyle, że wraca, nawet kiedy o niej nie myślę. Może tak już pozostanie? Chociaż chcę wierzyć, że mogę napisać także o kimś innym. :) Dziękuję za ślad, Bosa. Pozdrawiam.

zgłoś

jeśli tylko
25 marca 2019 o 09:56

jestem..

zgłoś

supełek.z.mgnień
25 marca 2019 o 12:39

Bądź.

zgłoś

Ustinja21
4 kwietnia 2019 o 22:08

To jeden z tych wierszy, które pozostawiają w człowieku ślady.

zgłoś

supełek.z.mgnień
6 kwietnia 2019 o 12:28

Dziękuję.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się