mimo braku miejsca

śniła mi się staruszka. bezczynnie otwarta, patrzyła w puste
parkowe alejki, stawały się nieswoje, gdy milczała i mówiła,
łąkowa i leśna. jak mim

na scenie. wróble wlatywały przez okno tramwaju, jakby chwila
była pełna powtarzalnych uniesień, jednak z dala od ludzi. obraz
przemieniał mnie w osierocone dziecko, lokalną gazetę na pniu,

karpie wtulone w szybę rybnego. musiałem zrozumieć, jak bardzo
śmierć wydaje się zasiedziałą sową, gdy z chlebowego ciasta lepię
grudniowe kwiaty, a mróz przebija pszczoły.

oddech wraca po czasie. sprawia wrażenie, że koty pamiętają
każdy strych, jak rzeźnik, który odkrawa milionowy kawałek
wołowiny. (niektórych to wzrusza).

jeśli tylko
22 august 2015 at 11:12

po drugiej stronie rzędu luster..

report

doremi
22 august 2015 at 12:11

obraz piórem pisany :)

report

supełek.z.mgnień
22 august 2015 at 12:18

jeśli tylko i doremi, dziękuję za słowa. pozdrawiam.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register