pierwszy ubrany był w habit. nie miał twarzy,
a może nawet głowy. tylko czerń, jakby ktoś
wyrwał kawał nocy i wepchnął pod kaptur.
drugi szkielet niewątpliwie należał do kobiety.
żaden mężczyzna nie powiązałby kości wstążkami.
przed ostatnim spotkaniem włożyła na siebie białą,
przeźroczystą suknię, której zwiewność zdawała się
wprawiać w ruch widoczne żebra. głowę miała odkrytą,
zęby zdrowe, a głębokie oczodoły nie sprawiały wrażenia
pustych.
pozycja w jakiej ich odnaleziono, była dziwna.
pewnie od setek lat patrzyli sobie w oczy.
nie znudziło im się wieczne odgrywanie śmierci.
martwi nie potrafią udawać miłości.
jakby ktoś wyrwał kawał nocy i wepchnął pod kaptur. -jak ładnie:) imię róży, zawsze będzie mi się kojarzyć z Umberto Eco
report
szkoda, że nie można zastosować tutaj kursywy w tytule, bo mój tekst ewidentnie nawiązuje do dzieła tego pisarza; pozdrawiam:)
report
świetny:)
report
podoba się :)
report
heh, kojarzy mi się z Wichrowymi wzgórzami:))
report
dobrze go pamiętam i porywa mnie nieustannie
report
Powiało tajemnicą... I o to tutaj chodziło... Przemyślane, bardzo dobre wierszydło! Pozdrowionka:-)
report
Podoba mi się puenta. Genialne podsumowanie. Zapamiętam.
report