17 february 2012

poetry

somebody man
somebody man

+++

umieram kawałek jak
dżdżownica budzę
się i brakuje
kolejnego segmentu
w moim podłużnym  
wijącym się ciele
systematyka mojego
umierania przeraża 
nawet mózg który
jest na szarym
końcu co rano budzę
się i umieram
kawałek po kawałku
zapominam że kiedyś
długość ciała mieć
mogła jakiekolwiek
znaczenie zwłaszcza
dla nas umierających
kawałek

issa
17 february 2012 at 09:50

Śmierć w liternecie najczęściej pokazywana jest jako niewymagająca celebrytka. Nie zagraża jej żadna konkurencja i wystarczają pochlebstwa z czczej egzaltacji lub piętrzenia banałów. I z tego punktu widzenia Twój wiersz przedstawia się korzystnie, jako bardziej zdyscyplinowana, inteligentniejsza postać hołubienia celebrytki. Tyle że sama śmierć tak naprawdę nie ma nic specjalnie ciekawego do powiedzenia: bez względu na postać pieprzy w kółko o tym samym. Ciekawe są dopiero jej rozmowy z życiem. Którego tutaj nie ma. Dobrego.

report

somebody man
17 february 2012 at 10:02

dzięki issa:...pieprzy w kółko o tym samym... jej rozmowy z życiem... myślę że da się coś z tym zrobić

report

issa
17 february 2012 at 10:07

wiesz, wydaje się, że warto próbować jak u Dylana Thomasa: "nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy..."

report

somebody man
17 february 2012 at 10:11

piękna fraza. próbować trzeba-tyko to nam pozostało.a może coś więcej?

report

issa
17 february 2012 at 10:14

a może czasami i coś więcej:) tu jest całość, jeśli masz ochotę może http://www.poema.art.pl/site/itm_10658_nie_wchodz_lagodnie_do_tej_dobrej_nocy.html

report

somebody man
17 february 2012 at 10:21

dzięki za całość-obłedna

report

issa
17 february 2012 at 10:28

:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register