Zmiana sposobu prezentacji
jest ciemno
jakbym mieszkał w trumnie
czterech ścian domu
w którym słucham podcastu
z przełomu lat
o człowieku roku tygodnika Time
kiedy w ciemnym pokoju
spogląda się w otchłań
ona również patrzy na ciebie
i wciąga w obłęd
człowiek znikąd zabłysnął
przeszedł kręgi piekieł
poznał gorzki smak bezdomności
szlifował doskonałość kształtu
i wstrzemięźliwości
mógł w parku Schönbrunn
spotkać przypadkiem
swoje alter ego
bojownika walki z potworami
przyszłorocznego
człowieka roku
Tak musiało być
Cyryl I
Jest szczęśliwym posiadaczem
zegarka firmy Breguet z białego złota i diamentami
z paskiem ze skóry krokodyla z Babilonii
to się wymażę z fotografii
pamiętajcie niepohamowana konsumpcja
to grzech lecz nie tyczy rzecz sojuszu tronu z ołtarzem
tak więc umiłowani mordujcie Chochołów
pozbądźcie się konkurencji
w kulcie śmierci świętej wojnie ojczyźnianej
grabieży zasobów odwiecznej walki
z faszyzmem niech flaga zwycięstwa załopocze
na dachu Reichstagu a na przegubach rąk
żołnierzy wolności lśnią zegarki
jeden z nich się wymaże by nie mówiono
że wyzwoliciel to złodziej
tu toczy się leniwie normalne życie
na sznurach wisi pranie
pracują piekarnie i wielkie korporacje
zasadniczo nie zmieni się nic
będziecie grillować na majówce
robić zakupy w marketach
świadczenia emerytalne i rentowe
będą zachowane
a wynagrodzenie za pracę
wpłynie na konto o ustalonym czasie
okupant nie da odczuć wstydu
a i wy nie zdziwicie się zbytnio
gdy zauważycie że sąsiedzi z naprzeciwka
zniknęli bo zostali wpisani
na listę proskrypcyjną
i tak będzie upływał czas
nim przejdziecie do historii
Instrukcja obsługi bram powitalnych
(Trzeba zerwać z tradycją
otwartości płynącej
z dekadenckiego zachodu
wyzwolić naród
z okowów barw tęczowych)
Gdy już to się stanie
a stanie na pewno
hołota naprędce spontanicznie
wykona rustykalne dekoracje
napisy krzepiące
umieści proporce
na których toporzeł i swarzyca
pansłowianizm
z sercem do serca
Popłynie przywitanie
wolnych ludzi
zakurzonych butów żołnierzy
którzy uwolnią z kagańców
fałszywej pandemii
tak dobrze opisanej w teoriach
spiskowych
w siedmiomilowych butach czarnych lakierkach
przemierzył wszystkie światy wiejskie gościńce
ulice miast skwery rozświetlone neonową aureolą
miejsca słynące rozlicznymi cudami
gdzie dogmaty przychwycone na gorącym uczynku
nie istniały a za odpust zupełny nie pobierano
pieniędzy całkiem inaczej wyglądał duch święty
wcale nie był oklapnięty skamieniały
wolałby niedzielną zabawę w remizie strażackiej
alpagę oznaczoną na dwa palce niż wsłuchiwać się
przy konfesjonale w grzechy które w człowieku
starym drzemały na kominku nieczynnie i od czasu
do czasu wprowadzały go w błąd
bajając o półprawdach które w wynalazku gutenberga
gdzie jozue zatrzymuje słońce i księżyc by pobić
nieprzyjaciół swoich w zgodzie z wolą najwyższego
manna zleci z nieba stanie się cud zło zostanie
zniszczone na górze armageddon król nie jest nagi
nikt nie rzuci pod własne stopy własnych szat
możemy spać spokojnie
Pocztówka znad mglistej Tamizy
Gdybym mieszkał nad mglistą Tamizą i patrzył na płótno Turnera
„Deszcz, para, szybkość”
Nie byłbym osobny, stałbym się dziwnie skoncentrowany i
nie musiałbym spoglądać z okna pokoju w szpitalu
psychiatrycznym, jak wypędzony z Arles Vincent van Gogh,
który malował z pamięci błękitną, gwiaździstą noc nad pobożnym
miasteczkiem; na jednym z tych drzew zawisnę,
jak moje obrazy
Odłóg
Na ziemi Peloponezu przy rozległych urwiskach
Tajgetu, nie ma miejsca dla cherlawych dzieci,
one są tu porzucone.
Skoro nie będą w stanie napiąć cięciwy łuku,
rzucać włócznią trafiając do celu, uczyć się
fechtunku,
broniąc dumnych Spartan, poskramiając bunt
krnąbrnych Helotów,
niech zginą w odłogu zepchnięte w przepaść.
Otchłań
Z głębokości wołam do ciebie, Panie!
oto czyściec miejsce posłane kwiatami mirtu,
Święto Szałasów upamiętniające nomadów.
Przepaść rzeczą umowną, kształt jej to
ekonomiczna zapaść na terenie okupowanym
gdzie wioska trędowatych.
(...)
--- full text ---
Droga Belu! superherosi Szalony Koń Czarny Łoś
strzegą gwiezdnych wrót Góry czarne są centrum
świata Wiodą one do snów o tobie Mi przypadła
rola sekretarza Nie ma tu pośredników
żądnych wynagrodzenia białych misjonarzy
Sławnych rewolwerowców
Oczy twoje milionami złocistych iskierek lśnią
A ja wędruję balum balum w przestrzeń zieloną wzgórz
Czy pamiętasz tą kreskówkę La linea Twoja dłoń
jest jak Bóg czuję zapach szałwii i lawendy
Za rogiem saloon Słodkiej Merry dom Sue
jesteś Kobietą Białego Bizona ciepłym słońcem
w którego blasku tańczę A indiański tomahawk
przyjmuje ziemia
Lakotów święte ziele tytoń w cybuchu świętej fajki
zanosi modlitwy wprost do Stwórcy Wakan Tanka
Wielki Duch Słyszy każde słowo każdej modlitwy
Ma twoją twarz i wiele imion...
Wieże kamienne w dolinach Czeczenii lśnią mistycznym
(...)
--- full text ---
Żona to mój wewnętrzny człowiek dbam o to
co wewnętrzne w krainie dnia i nocy
naczynie tej istoty świętej mogę usłyszeć
i widzieć każdą z rzeczy inaczej
Mężczyzna sobowtór odmienny budzi się między
sercem i nerkami jestem przyczyną śmierci
milionów roztoczy z grupy astigmata gdy
spoglądam trzeźwo na kontur nory
Zbudujmy okręt i odpłyńmy z tych mielizn
martwych miejsc samotności które są obłędem
dla żaglic szybszych od geparda
Morze i odległe przestrzenie równoległych
brzegów Marię Magdalenę kochałem
bardziej niż innych uczniów podobnie było
z Judaszem
Noszę słomkowy kapelusz i szpadel tak właśnie
mógłby wyglądać współczesny fresk
Giotta w kaplicy Dell'Arena z chwili
zmartwychwstania Zamość to Padwa północy
(...)
--- full text ---
